- Tagi:
Bezmyślny właściciel zapomniał wprowadzić psa do windy. Tragedia była blisko
Buldog mógł się rozbić o sufit lub udusić. Na szczęście smycz okazała się słabsza, niż ludzka głupota.
Posiadanie zwierzęcia to naprawdę spora odpowiedzialność. Niestety, niektórzy tak się do tego przyzwyczajają, że w pewnym momencie zupełnie przestają myśleć. Trudno inaczej wytłumaczyć "niedopatrzenie" pewnego mieszkańca Chicago, który wsiadając do windy przeoczył pewien drobny szczegół - prowadzony na smyczy pies został po drugiej stronie drzwi.
Zajście zarejestrowały kamery zainstalowane w budynku i w samej windzie. Mężczyzna wchodzi do środka, naciska guzik odpowiedniego piętra i... czeka. Pies pozostaje na zewnątrz, a drzwi się zamykają. Właściciel nadal stoi spokojnie, myśląc, że smycz pomiędzy drzwiami uniemożliwi ruszenie windy. Przeliczył się.
Po chwili rusza do góry. Mężczyzna nie wpada jednak na to, by puścić smycz i tym samym zwiększyć szanse na przeżycie swojego 1,5-rocznego buldoga. Przez to ręka mężczyzny gwałtownie uderza o drzwi, a pies na niższym piętrze zostaje wyciągnięty pod sam sufit.
Na szczęście smycz okazuje się słabsza, niż działająca na nią siła. Pęka, a pies bez żadnych poważniejszych obrażeń opada na podłogę. Ofiarą bezmyślności jest sam właściciel, który w momencie uderzenia dłonią o drzwi złamał rękę. To jednak nic w porównaniu z możliwymi konsekwencjami. Uwiązany pies mógł się dosłownie roztrzaskać o sufit lub udusić.
Mamy nadzieję, że anonimowy mężczyzna w przyszłości będzie wykazywał większą spostrzegawczość i trzeźwość umysłu.
PL
Zobacz również:
Twardziele wracają z misji i nie wstydzą się swoich uczuć do czworonożnych przyjaciół
Spełnili ostatnie życzenie umierającego bezdomnego. W ostatniej chwili spotkał się ze swoim psem
Podobne
-
Tak kona Rysiek z „Klanu”!
-
Klip, którego nie da się ogarnąć
-
Dzieciaki z klasą
-
Wpadka na szczycie
-
Przechowuje w zamrażarce... SWOJĄ NOGĘ!
-
Polak pije tequilę
Skomentuj