Protesty internautów, oburzonych projektem ustawy wprowadzającej tzw. Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych, przynoszą skutek. Proponowane przepisy zakładają utworzenie czegoś na kształt „czarnej listy” stron internetowych. Sądy mogłyby decydować, czy witryny, co do których są zastrzeżenia, będą mogły legalnie działać. Chodzi głównie o takie, które zawierają treści pornograficzne (z udziałem małoletniego do 15-lat), wprowadzają w błąd (dla osiągnięcia korzyści majątkowych), zawierają niedozwolone reklamy.
W uzasadnieniu czytamy, że „zaproponowane rozwiązanie ma na celu stworzenie jawnego rejestru danych identyfikujących strony internetowe, które zawierają takie treści lub umożliwiają korzystanie z tych usług”. O ile same założenia mogą wydawać się słuszne, bo pornografia dziecięta itp. nie powinny być akceptowane, tak zastrzeżenia dotyczą głównie formy tego typu działań. Dla wielu to początek wprowadzania cenzury do Internetu.
Istnieją obawy, że rejestr stron zakazanych można będzie dowolnie kształtować i dodawać do niego kolejne pozycje. W tej chwili trudno precyzyjnie stwierdzić, co najnowsza wersja projektu zakłada, bo w jej sprawie nie toczą się żadne konsultacje społeczne z prawdziwego zdarzenia. Mówi się nawet o tym, że to nie sądy, ale urzędnicy będą mogli blokować konkretne strony. Nic więc dziwnego, że zaniepokojeni internauci postanowili zaprotestować.
Niedawno powstała strona PodziekujPremierowi.pl, która skupia przeciwników mieszania się państwa do Internetu. Profil akcji na Facebooku zrzesza już kilka tysięcy zatroskanych o losy sieci, a fora internetowe i inne serwisy społecznościowe aż huczą od zastrzeżeń pod adresem rządu.
Wszystko wskazuje na to, że władza zdała sobie sprawę z tego, jaki projekt wzbudza reakcje. Na stronie internetowej Kancelarii Premiera Rady Ministrów opublikowano „List premiera do Internautów”, w którym czytamy m.in. „Moi Drodzy! Fakt, że tak wielu z Was zdecydowało się zabrać głos w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych, to znak, że trzeba się spotkać i porozmawiać na ten temat. (…) Uważnie śledzę Wasze opinie, komentarze, pytania i wątpliwości. Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie. (…) W związku z tym zapraszam Was do debaty, która odbędzie się w przyszłym tygodniu”. Podpisano - Donald Tusk.
Może to czas, by polskie społeczeństwo obywatelskie przemówiło jednym, sensownym głosem?
Patryk Latacz
oceń artykuł:

ocena: +7
Dodaj komentarz
Komentarze (2)
-
Gość
2010-03-29 04:21:36
jO3hPS riuocdhyxnxq, [url=http://gczftgbsonkc.com/]gczftgbsonkc[/url], [link=http://idzbztdlrena.com/]idzbztdlrena[/link], http://bwwtmsszshgl.com/
-
Gość
2010-02-20 22:57:58
xqLlIX uhalbchffrdu, [url=http://eqitcckswaxc.com/]eqitcckswaxc[/url], [link=http://fsnnenaeegqr.com/]fsnnenaeegqr[/link], http://knfdcjngmtzs.com/
Protesty internautów, oburzonych projektem ustawy wprowadzającej tzw. Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych, przynoszą skutek. Proponowane przepisy zakładają utworzenie czegoś na kształt „czarnej listy” stron internetowych. Sądy mogłyby decydować, czy witryny, co do których są zastrzeżenia, będą mogły legalnie działać. Chodzi głównie o takie, które zawierają treści pornograficzne (z udziałem małoletniego do 15-lat), wprowadzają w błąd (dla osiągnięcia korzyści majątkowych), zawierają niedozwolone reklamy.
W uzasadnieniu czytamy, że „zaproponowane rozwiązanie ma na celu stworzenie jawnego rejestru danych identyfikujących strony internetowe, które zawierają takie treści lub umożliwiają korzystanie z tych usług”. O ile same założenia mogą wydawać się słuszne, bo pornografia dziecięta itp. nie powinny być akceptowane, tak zastrzeżenia dotyczą głównie formy tego typu działań. Dla wielu to początek wprowadzania cenzury do Internetu.
Istnieją obawy, że rejestr stron zakazanych można będzie dowolnie kształtować i dodawać do niego kolejne pozycje. W tej chwili trudno precyzyjnie stwierdzić, co najnowsza wersja projektu zakłada, bo w jej sprawie nie toczą się żadne konsultacje społeczne z prawdziwego zdarzenia. Mówi się nawet o tym, że to nie sądy, ale urzędnicy będą mogli blokować konkretne strony. Nic więc dziwnego, że zaniepokojeni internauci postanowili zaprotestować.
Niedawno powstała strona PodziekujPremierowi.pl, która skupia przeciwników mieszania się państwa do Internetu. Profil akcji na Facebooku zrzesza już kilka tysięcy zatroskanych o losy sieci, a fora internetowe i inne serwisy społecznościowe aż huczą od zastrzeżeń pod adresem rządu.
Wszystko wskazuje na to, że władza zdała sobie sprawę z tego, jaki projekt wzbudza reakcje. Na stronie internetowej Kancelarii Premiera Rady Ministrów opublikowano „List premiera do Internautów”, w którym czytamy m.in. „Moi Drodzy! Fakt, że tak wielu z Was zdecydowało się zabrać głos w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych, to znak, że trzeba się spotkać i porozmawiać na ten temat. (…) Uważnie śledzę Wasze opinie, komentarze, pytania i wątpliwości. Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie. (…) W związku z tym zapraszam Was do debaty, która odbędzie się w przyszłym tygodniu”. Podpisano - Donald Tusk.
Może to czas, by polskie społeczeństwo obywatelskie przemówiło jednym, sensownym głosem?
Patryk Latacz
oceń artykuł:

ocena: +7
Komentarze (2)
jO3hPS riuocdhyxnxq, [url=http://gczftgbsonkc.com/]gczftgbsonkc[/url], [link=http://idzbztdlrena.com/]idzbztdlrena[/link], http://bwwtmsszshgl.com/
xqLlIX uhalbchffrdu, [url=http://eqitcckswaxc.com/]eqitcckswaxc[/url], [link=http://fsnnenaeegqr.com/]fsnnenaeegqr[/link], http://knfdcjngmtzs.com/