Niedawno pisaliśmy o prawdziwym raju dla facetów, ostatnim takim miejscu na naszej planecie. Okazuje się jednak, że życie można sobie osłodzić na wiele innych sposobów i nie trzeba do tego wygranej w totka, ani wielkiego talentu. Jednym z hitów ostatnich lat jest geoarbitraż.
O co biega? Zasada jest banalnie prosta, o czym przekonuje autor artykułu w tygodniku „Wprost”. Wystarczy zarabiać dużo i mieszkać tam, gdzie życie kosztuje grosze. Jeden z dobitnych przykładów pokazuje, jak można ustawić sobie życie, tak aby zarabiać, żyć komfortowo i na dodatek mieć możliwość odłożenia paru groszy. Jak? Ot, choćby wynajmując swoje mieszkanie. Jeden z bohaterów zdecydował się na wyjazd do Tajlandii. Popijając drinki pod palmą żyje luksusowo jedynie z kasy, którą wyciąga z wynajmu mieszkania w stolicy (ok 2 500 złotych). Za taką kasę spokojnie opłaca lokum w Tajlandii, ma na życie, a i jeszcze parę groszy zostaje. Znudzony takim życiem, dorabia jako grafik – wystarczy podłączenie do sieci.
Przypadków geoarbitrażu jest cała masa. Według najróżniejszych wyliczeń jest sporo krajów, gdzie Polak z przeciętnymi zarobkami, może pozwolić sobie na wypasione życie. Oczywiście problem jest jeden – trzeba mieć źródło dochodu w bogatym kraju (chyba pierwszy raz można tak o nas napisać). Najlepiej być właścicielem firmy, albo mieć komfort pracy zdalnej.
Gdzie możemy szukać szczęścia? Wspomniana Tajlandia jest jednym z hitów (obiad kosztuje 1,5 dolara, za kilogram mandarynek zapłacimy 4 złote). Swoich sił można próbować również w Argentynie, Brazylii, Urugwaju i na Filipinach. Wielu chwali sobie takie rozwiązanie również ze względu na spore oszczędności, jakie zostają. Byli tacy, którzy wyjeżdżali z całymi rodzinami – kasa z Ameryki płynęła strumieniem, a wydatki były tak niskie, że spokojnie można było nieźle zaoszczędzić. Jeśli teraz nie macie możliwości takiego wyjazdu, to pamiętajcie, że zawsze zostaje emerytura. Zamiast narzekać na wysokie ceny w Polsce, można opalać się i popijać drinki z parasolkami.
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
ŻEBRANIE - to się opłaca
Zawód żebrak może nie brzmi dumnie, ale zapewnia stały dopływ nieopodatkowanej gotówki. Większość z nich to już zawodowi naciągacze.
Niepełnosprawnym refundują... PROSTYTUTKI!
Urzędnicy po przeanalizowaniu dokumentów odkryli, że sporo funduszy dla niepełnosprawnych idzie na wakacje, prostytutki i całą masę erotycznych gadżetów...
Jesteśmy na Facebooku, a Ty? Dołącz do nas na Facebook.com/mężczyzna.
Chcielibyście spróbować geoarbitrażu?
 |
 |
 |
| Opis 1. TAK, żyje się raz! |
|
Opis 2. NIE, jestem przywiązany do ojczyzny. |
|
|
|
| |
oceń artykuł:

ocena: +2
Dodaj komentarz
Komentarze (6)
-
Gość
2011-11-27 18:24:42
ks6e5u yjbrxldphoei, [url=http://xzhvjsmkvwvq.com/]xzhvjsmkvwvq[/url], [link=http://shlxhknakgac.com/]shlxhknakgac[/link], http://yjkzgoogzvag.com/
-
Gość
2010-10-02 01:14:12
Bardzo rozsadny i informatywny artykul. Mieszkalem w Tajlandii, lecz kraj ten nie jest zbyt przyjazny dla obcokrajowcow (wbrew powszechnej opinii). Kilka lat temu przeprowadzilem sie do Ekwadoru, wygodnie, tanio, zdrowo i wesolo.. Polecam.
Gość
2011-12-27 05:58:08
Dzięki za info ;] Myślę poważnie o przeprowadzce do Tajlandii, więc zbieram wszystkie opinie. Niby fajnie -żarcie, chata i wszystko co człowiek chce -tanio, na dodatek ładnie, ciepło i pracować nie trzeba. Tyle, że z drugiej strony z tego co słyszałam to mnóstwo chorób można tam złapać a na dodatek klimat stwarza ciągłe ryzyko zalania. Trzeba by było wynajmować chatę, bo szkoda by było gdyby własną miało zalać. Już nie mówiąc o tym, że pewnie trafiają się hardcory pogodowe kiedy można zgona zaliczyć, ale jak to mówią "no risk no fun" ;P
| Oceń komentarz: |
 |
 |
+1 |
|
-
Gość
2010-09-12 08:24:54
-
Gość
2010-09-07 06:58:43
pomysl dobry na kazdy wiek :)
-
Gość
2010-09-06 17:25:51
wykupuje mieszkanie od spółdzielni i jadę do tajlandi ;]
Niedawno pisaliśmy o prawdziwym raju dla facetów, ostatnim takim miejscu na naszej planecie. Okazuje się jednak, że życie można sobie osłodzić na wiele innych sposobów i nie trzeba do tego wygranej w totka, ani wielkiego talentu. Jednym z hitów ostatnich lat jest geoarbitraż.
O co biega? Zasada jest banalnie prosta, o czym przekonuje autor artykułu w tygodniku „Wprost”. Wystarczy zarabiać dużo i mieszkać tam, gdzie życie kosztuje grosze. Jeden z dobitnych przykładów pokazuje, jak można ustawić sobie życie, tak aby zarabiać, żyć komfortowo i na dodatek mieć możliwość odłożenia paru groszy. Jak? Ot, choćby wynajmując swoje mieszkanie. Jeden z bohaterów zdecydował się na wyjazd do Tajlandii. Popijając drinki pod palmą żyje luksusowo jedynie z kasy, którą wyciąga z wynajmu mieszkania w stolicy (ok 2 500 złotych). Za taką kasę spokojnie opłaca lokum w Tajlandii, ma na życie, a i jeszcze parę groszy zostaje. Znudzony takim życiem, dorabia jako grafik – wystarczy podłączenie do sieci.
Przypadków geoarbitrażu jest cała masa. Według najróżniejszych wyliczeń jest sporo krajów, gdzie Polak z przeciętnymi zarobkami, może pozwolić sobie na wypasione życie. Oczywiście problem jest jeden – trzeba mieć źródło dochodu w bogatym kraju (chyba pierwszy raz można tak o nas napisać). Najlepiej być właścicielem firmy, albo mieć komfort pracy zdalnej.
Gdzie możemy szukać szczęścia? Wspomniana Tajlandia jest jednym z hitów (obiad kosztuje 1,5 dolara, za kilogram mandarynek zapłacimy 4 złote). Swoich sił można próbować również w Argentynie, Brazylii, Urugwaju i na Filipinach. Wielu chwali sobie takie rozwiązanie również ze względu na spore oszczędności, jakie zostają. Byli tacy, którzy wyjeżdżali z całymi rodzinami – kasa z Ameryki płynęła strumieniem, a wydatki były tak niskie, że spokojnie można było nieźle zaoszczędzić. Jeśli teraz nie macie możliwości takiego wyjazdu, to pamiętajcie, że zawsze zostaje emerytura. Zamiast narzekać na wysokie ceny w Polsce, można opalać się i popijać drinki z parasolkami.
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
ŻEBRANIE - to się opłaca
Zawód żebrak może nie brzmi dumnie, ale zapewnia stały dopływ nieopodatkowanej gotówki. Większość z nich to już zawodowi naciągacze.
Niepełnosprawnym refundują... PROSTYTUTKI!
Urzędnicy po przeanalizowaniu dokumentów odkryli, że sporo funduszy dla niepełnosprawnych idzie na wakacje, prostytutki i całą masę erotycznych gadżetów...
Chcielibyście spróbować geoarbitrażu?
oceń artykuł:

ocena: +2
Komentarze (6)
ks6e5u yjbrxldphoei, [url=http://xzhvjsmkvwvq.com/]xzhvjsmkvwvq[/url], [link=http://shlxhknakgac.com/]shlxhknakgac[/link], http://yjkzgoogzvag.com/
Bardzo rozsadny i informatywny artykul. Mieszkalem w Tajlandii, lecz kraj ten nie jest zbyt przyjazny dla obcokrajowcow (wbrew powszechnej opinii). Kilka lat temu przeprowadzilem sie do Ekwadoru, wygodnie, tanio, zdrowo i wesolo.. Polecam.
Dzięki za info ;] Myślę poważnie o przeprowadzce do Tajlandii, więc zbieram wszystkie opinie. Niby fajnie -żarcie, chata i wszystko co człowiek chce -tanio, na dodatek ładnie, ciepło i pracować nie trzeba. Tyle, że z drugiej strony z tego co słyszałam to mnóstwo chorób można tam złapać a na dodatek klimat stwarza ciągłe ryzyko zalania. Trzeba by było wynajmować chatę, bo szkoda by było gdyby własną miało zalać. Już nie mówiąc o tym, że pewnie trafiają się hardcory pogodowe kiedy można zgona zaliczyć, ale jak to mówią "no risk no fun" ;P
zaney5.mondozoo.com
pomysl dobry na kazdy wiek :)
wykupuje mieszkanie od spółdzielni i jadę do tajlandi ;]