Są różne formy znieczulenia. Przeważnie stosujemy leki, bo po nich z grubsza wiemy czego się spodziewać. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy górę bierze alkohol. Gdyby ktoś wątpił w znieczulające zdolności procentów, powinien spotkać się z pewnym Polakiem. A nawet kilkoma...
Zdecydowanym faworytem znieczulających walorów alkoholu jest pewien 50-latek, który był tak pijany, że w ogóle nie kojarzył wypadku drogowego, którego był głównym uczestnikiem (wespół z samochodem). Trzeba było kilku dni, aby w szpitalnych pieleszach mężczyzna przypomniał sobie jak się nazywa i skąd jest. Jedynym argumentem, który tłumaczył stan „pacjenta” była ilość promili, jaką zgromadził w organizmie. Bagatela 12 „oczek”! Gdyby ktoś nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, o czym mowa, dodajmy że nasz rodak trzykrotnie przekroczył dawkę śmiertelną...
Bohaterem ostatnich dni jest inny Polak, który przez kilka lat żył z... kulą w głowie. Pocisk kalibru 5,56 mm trafił w potylicę mężczyzny podczas zabawy sylwestrowej (jak mówi sam zainteresowany, najprawdopodobniej kula znalazła się w jego głowie w wyniku pechowego wystrzału w czasie Sylwestra 2004/2005).
Jak udało mu się tyle przetrwać? Nabój okazał się nieinwazyjny (do czasu) i po prostu sobie był. Facet pojęcia o „towarzyszu” życia nie miał, bo w czasie postrzału był tak pijany, że poczuł jedynie delikatne uderzenie i był to zdecydowanie najmniej ważny moment sylwestrowej imprezy. Spuchnięta głowa mogła być równie dobrze oznaką mega kaca... Chyba.
Dopiero po kilku latach ból głowy i wielka bania na potylicy zasygnalizowały mu, że coś jest nie tak. „Intruz” w głowie pokazał się dopiero w czasie badań. Operacja zakończyła się powodzeniem, a nasz rodak chyba do końca życia będzie wspominał pamiętnego sylwestra.
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
Alkoholowe rewolucje, czyli jak reagują niektórzy
Urwany film to dla wielu weekendowa norma. Pewien facet po upojnej nocy wylądował nagi w obcym domu oddalonym o kawał drogi... Poznaj inne historie!
Tradycyjne picie wódki to dla nich ZBYT BANALNE!
Tampon, wciąganie, inhalacja, zastrzyk lub tradycyjnie - różni ludzie, różne potrzeby. Zobaczcie ekstremalne przykłady "podawania" wódki.
Jesteśmy na Facebooku, a Ty? Dołącz do nas na Facebook.com/mężczyzna.
oceń artykuł:

ocena: +2
Dodaj komentarz
Komentarze (2)
-
Gość
2010-10-19 21:23:57
5,6 mm t BARDZO co innego niż 5,56 mm, zwłaszcza jeśli chodzi o amunicję
-
Gość
2010-08-25 12:35:38
To trzeba wysłać na wojnę pijanych żołnierzy i będą niezniszczalni :D
Są różne formy znieczulenia. Przeważnie stosujemy leki, bo po nich z grubsza wiemy czego się spodziewać. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy górę bierze alkohol. Gdyby ktoś wątpił w znieczulające zdolności procentów, powinien spotkać się z pewnym Polakiem. A nawet kilkoma...
Zdecydowanym faworytem znieczulających walorów alkoholu jest pewien 50-latek, który był tak pijany, że w ogóle nie kojarzył wypadku drogowego, którego był głównym uczestnikiem (wespół z samochodem). Trzeba było kilku dni, aby w szpitalnych pieleszach mężczyzna przypomniał sobie jak się nazywa i skąd jest. Jedynym argumentem, który tłumaczył stan „pacjenta” była ilość promili, jaką zgromadził w organizmie. Bagatela 12 „oczek”! Gdyby ktoś nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, o czym mowa, dodajmy że nasz rodak trzykrotnie przekroczył dawkę śmiertelną...
Bohaterem ostatnich dni jest inny Polak, który przez kilka lat żył z... kulą w głowie. Pocisk kalibru 5,56 mm trafił w potylicę mężczyzny podczas zabawy sylwestrowej (jak mówi sam zainteresowany, najprawdopodobniej kula znalazła się w jego głowie w wyniku pechowego wystrzału w czasie Sylwestra 2004/2005).
Jak udało mu się tyle przetrwać? Nabój okazał się nieinwazyjny (do czasu) i po prostu sobie był. Facet pojęcia o „towarzyszu” życia nie miał, bo w czasie postrzału był tak pijany, że poczuł jedynie delikatne uderzenie i był to zdecydowanie najmniej ważny moment sylwestrowej imprezy. Spuchnięta głowa mogła być równie dobrze oznaką mega kaca... Chyba.
Dopiero po kilku latach ból głowy i wielka bania na potylicy zasygnalizowały mu, że coś jest nie tak. „Intruz” w głowie pokazał się dopiero w czasie badań. Operacja zakończyła się powodzeniem, a nasz rodak chyba do końca życia będzie wspominał pamiętnego sylwestra.
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
Alkoholowe rewolucje, czyli jak reagują niektórzy
Urwany film to dla wielu weekendowa norma. Pewien facet po upojnej nocy wylądował nagi w obcym domu oddalonym o kawał drogi... Poznaj inne historie!
Tradycyjne picie wódki to dla nich ZBYT BANALNE!
Tampon, wciąganie, inhalacja, zastrzyk lub tradycyjnie - różni ludzie, różne potrzeby. Zobaczcie ekstremalne przykłady "podawania" wódki.
oceń artykuł:

ocena: +2
Komentarze (2)
5,6 mm t BARDZO co innego niż 5,56 mm, zwłaszcza jeśli chodzi o amunicję
To trzeba wysłać na wojnę pijanych żołnierzy i będą niezniszczalni :D