O wolny czas w dzisiejszych czasach coraz trudniej – dojazd do pracy zajmuje długo, nadgodziny, praca w domu, jakieś dodatkowe projekty i inne wynalazki. A gdy już znajdzie się chwila wolnego, to... nie bardzo wiadomo, co z nią zrobić. Pić? No jak, skoro rano praca. Mecz? Na to szkoda nerwów. Sport? Nie, żeby w wolnym czasie się męczyć.... A wystarczy spytać kobiet, co wtedy robią.
Zakupy! Czas jaki panie poświęcają na błądzenie po sklepach można liczyć w latach w perspektywie długości ich życia. Pod tym względem są tak ciekawym zjawiskiem, że wypadałoby je zamknąć i obserwować. Jak donosi „The Daily Mail”, kobiety na potęgę przymierzają ubrania, chociaż często zdarza się, że nawet nie mają zamiaru ich kupować. Według statystyk, do koszyka trafia połowa rzeczy wniesionych do przymierzalni.
Dla facetów sprawa teoretycznie nieważna. A to błąd. Przyglądajcie się, ile wasza partnerka wnosi do przymierzalni i od razu będziecie wiedzieć, ile będzie to was kosztować. Według skrupulatnych wyliczeń, statystyczna kobieta do sklepów z łachami, butami i świecidełkami wpada raz na tydzień. Każda taka wizyta to minimum 10 wniesionych do przymierzalni ubrań. Normalnie full respekt, że im się tak chce przebierać, mierzyć i oczywiście narzekać (źle na mnie leży, nie pasuje, za ciasne, za krótkie itd.).
Teraz panowie uważajcie – jak wyliczają dziennikarze, w ciągu 45 lat kobieta przebywając w sklepach przenosi z wieszaków do przymierzalni 21 tysięcy rzeczy! To jeszcze pół biedy, gorzej, gdy za połowę decyduje się zapłacić.
Jeszcze lepiej wypadają dane, które można podpiąć pod klimaty „co ja robię tu, uuu”. Z ciekawostek przyrodniczych – co druga babeczka wnosi do przymierzalni masę ubrań, ale tylko po to, żeby je przymierzyć (nie ma najmniejszego zamiaru ich kupować; nie wiem, może fotki na Facebooka chce zrobić). Jeszcze lepszą statystykę kręcą panie, które chcą tylko zajrzeć (84 proc. ankietowanych). To zaglądanie kończy się zazwyczaj zakupem.
Jako stali słuchacze audycji „nie ma co na siebie włożyć”, musimy wiedzieć, że jedna na pięć kupionych rzeczy i tak nigdy nie zostanie włożona, więc nie ma się co spinać, gdy w szafie partnerki znajdziecie nówka bluzkę czy buty – one po prostu kupują, żeby kupić. Panie również mają dość dziwną tendencję do żałowania – 40 proc. pań żałuje, że coś kupiło i dokładnie tyle samo żałuje, że... czegoś nie kupiło. Pamiętajcie panowie, jeśli zależy wam na sportach ekstremalnych, to koniecznie wyskoczcie z dziewczyną na zakupy.
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
Wolą odchudzanie od seksu!
Kobiety dla zrzucenia kilku kilogramów są w stanie zrobić naprawdę wiele. Celibat i rezygnacja z zakupów to nic strasznego...
Po co kobiety się stroją?
Głównym celem dbania o wizerunek i wydawania fortuny na ciuchy wcale nie jest walka o naszą uwagę, ale próba przebicia koleżanek.
Jesteśmy na Facebooku, a Ty? Dołącz do nas na Facebook.com/mężczyzna.
oceń artykuł:

ocena: +1
Dodaj komentarz
Komentarze (4)
-
Gość
2010-08-17 20:55:39
bez sensu przymierzać ciuchy skoro ich nie kupię...Wolę nie robić nadzieji...Bo jeszcze sobie można tak popsuć humor.
-
Gość
2010-08-16 20:16:42
Kocham zakupy :P nawet samo przymierzanie ciuchów sprawia mi ogromną przyjemność :P ale niestety nie mam na nie tyle pieniędzy.
-
Gość
2010-08-16 13:01:35
Uwieeeeeeeeeeelbiam zakupy!!!!!!!!!!!!!! ;]]
-
Gość
2010-08-16 09:37:58
O taak... to jest jak nalog ;D
O wolny czas w dzisiejszych czasach coraz trudniej – dojazd do pracy zajmuje długo, nadgodziny, praca w domu, jakieś dodatkowe projekty i inne wynalazki. A gdy już znajdzie się chwila wolnego, to... nie bardzo wiadomo, co z nią zrobić. Pić? No jak, skoro rano praca. Mecz? Na to szkoda nerwów. Sport? Nie, żeby w wolnym czasie się męczyć.... A wystarczy spytać kobiet, co wtedy robią.
Zakupy! Czas jaki panie poświęcają na błądzenie po sklepach można liczyć w latach w perspektywie długości ich życia. Pod tym względem są tak ciekawym zjawiskiem, że wypadałoby je zamknąć i obserwować. Jak donosi „The Daily Mail”, kobiety na potęgę przymierzają ubrania, chociaż często zdarza się, że nawet nie mają zamiaru ich kupować. Według statystyk, do koszyka trafia połowa rzeczy wniesionych do przymierzalni.
Dla facetów sprawa teoretycznie nieważna. A to błąd. Przyglądajcie się, ile wasza partnerka wnosi do przymierzalni i od razu będziecie wiedzieć, ile będzie to was kosztować. Według skrupulatnych wyliczeń, statystyczna kobieta do sklepów z łachami, butami i świecidełkami wpada raz na tydzień. Każda taka wizyta to minimum 10 wniesionych do przymierzalni ubrań. Normalnie full respekt, że im się tak chce przebierać, mierzyć i oczywiście narzekać (źle na mnie leży, nie pasuje, za ciasne, za krótkie itd.).
Teraz panowie uważajcie – jak wyliczają dziennikarze, w ciągu 45 lat kobieta przebywając w sklepach przenosi z wieszaków do przymierzalni 21 tysięcy rzeczy! To jeszcze pół biedy, gorzej, gdy za połowę decyduje się zapłacić.
Jeszcze lepiej wypadają dane, które można podpiąć pod klimaty „co ja robię tu, uuu”. Z ciekawostek przyrodniczych – co druga babeczka wnosi do przymierzalni masę ubrań, ale tylko po to, żeby je przymierzyć (nie ma najmniejszego zamiaru ich kupować; nie wiem, może fotki na Facebooka chce zrobić). Jeszcze lepszą statystykę kręcą panie, które chcą tylko zajrzeć (84 proc. ankietowanych). To zaglądanie kończy się zazwyczaj zakupem.
Jako stali słuchacze audycji „nie ma co na siebie włożyć”, musimy wiedzieć, że jedna na pięć kupionych rzeczy i tak nigdy nie zostanie włożona, więc nie ma się co spinać, gdy w szafie partnerki znajdziecie nówka bluzkę czy buty – one po prostu kupują, żeby kupić. Panie również mają dość dziwną tendencję do żałowania – 40 proc. pań żałuje, że coś kupiło i dokładnie tyle samo żałuje, że... czegoś nie kupiło. Pamiętajcie panowie, jeśli zależy wam na sportach ekstremalnych, to koniecznie wyskoczcie z dziewczyną na zakupy.
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
Wolą odchudzanie od seksu!
Kobiety dla zrzucenia kilku kilogramów są w stanie zrobić naprawdę wiele. Celibat i rezygnacja z zakupów to nic strasznego...
Po co kobiety się stroją?
Głównym celem dbania o wizerunek i wydawania fortuny na ciuchy wcale nie jest walka o naszą uwagę, ale próba przebicia koleżanek.
oceń artykuł:

ocena: +1
Komentarze (4)
bez sensu przymierzać ciuchy skoro ich nie kupię...Wolę nie robić nadzieji...Bo jeszcze sobie można tak popsuć humor.
Kocham zakupy :P nawet samo przymierzanie ciuchów sprawia mi ogromną przyjemność :P ale niestety nie mam na nie tyle pieniędzy.
Uwieeeeeeeeeeelbiam zakupy!!!!!!!!!!!!!! ;]]
O taak... to jest jak nalog ;D