Ivy Bean miała 104 lata i była doskonałym przykładem dla wszystkich dojrzałych ludzi, którzy boją się nowych technologii. Kobieta rozpoczęła swoją przygodę z Internetem w wieku 102 lat, zakładając konto na Facebooku. Chwilę później zaczęła korzystać z Twittera i to z niego jest najszerzej znana.
Niestety, kilka dni temu bliscy poinformowali, że staruszka zmarła w domu opieki, w którym od dawna przebywała. To definitywny koniec jej fantastycznej działalności. Nikt już nie przeczyta niezwykle ciepłych aktualizacji. Ivy potrafiła cieszyć się drobnostkami.
Jakiś czas temu pracownicy domu opieki poinformowali, że 104-latka trafiła do szpitala z zaostrzonym stadium żółtaczki. Jeden z pracowników placówki wkrótce napisał na Twitterze, że pani Bean niedługo wraca do siebie i od poniedziałku znowu będzie aktywnie uczestniczyła w internetowej społeczności.
Już wiadomo, że nie będzie. "Osierociła" ponad 60 tysięcy obserwatorów jej mikrobloga. Warto odnotować, że dzięki swojemu pisaniu poznała osobiście ulubionego piosenkarza Petera Andre oraz samego (ówczesnego) premiera Wielkiej Brytanii, Gordona Browna.
A jak była ważna, niech świadczy fakt, że jej śmierć odnotowały wszystkie najważniejsze media. Ivy pokazała, że starość może wyglądać inaczej.
Patryk Latacz
Zobacz również:
Nie żartuj z terroryzmu!
26-latek został aresztowany za planowanie ataku, po tym jak zamieścił humorystyczny komentarz na Twitterze.
Z życia sieci - przegląd najciekawszych wydarzeń
Najciekawsze wydarzenia ostatnich lat, którymi żyła internetowa społeczność.
Jesteśmy na Facebooku, a Ty? Dołącz do nas na Facebook.com/mężczyzna.
oceń artykuł:

ocena: +2
Dodaj komentarz
Komentarze (3)
-
Gość
2011-03-20 11:38:15
you o'clock dont defend the churh i don wanted you spell it
-
Gość
2011-03-20 11:37:01
-
Gość
2010-08-01 16:22:53
BABCIA JEST SUPPER PEŁEN SZACUNEK . SZKODA ŻE ZMARŁA .
Ivy Bean miała 104 lata i była doskonałym przykładem dla wszystkich dojrzałych ludzi, którzy boją się nowych technologii. Kobieta rozpoczęła swoją przygodę z Internetem w wieku 102 lat, zakładając konto na Facebooku. Chwilę później zaczęła korzystać z Twittera i to z niego jest najszerzej znana.
Niestety, kilka dni temu bliscy poinformowali, że staruszka zmarła w domu opieki, w którym od dawna przebywała. To definitywny koniec jej fantastycznej działalności. Nikt już nie przeczyta niezwykle ciepłych aktualizacji. Ivy potrafiła cieszyć się drobnostkami.
Jakiś czas temu pracownicy domu opieki poinformowali, że 104-latka trafiła do szpitala z zaostrzonym stadium żółtaczki. Jeden z pracowników placówki wkrótce napisał na Twitterze, że pani Bean niedługo wraca do siebie i od poniedziałku znowu będzie aktywnie uczestniczyła w internetowej społeczności.
Już wiadomo, że nie będzie. "Osierociła" ponad 60 tysięcy obserwatorów jej mikrobloga. Warto odnotować, że dzięki swojemu pisaniu poznała osobiście ulubionego piosenkarza Petera Andre oraz samego (ówczesnego) premiera Wielkiej Brytanii, Gordona Browna.
A jak była ważna, niech świadczy fakt, że jej śmierć odnotowały wszystkie najważniejsze media. Ivy pokazała, że starość może wyglądać inaczej.
Patryk Latacz
Zobacz również:
Nie żartuj z terroryzmu!
26-latek został aresztowany za planowanie ataku, po tym jak zamieścił humorystyczny komentarz na Twitterze.
Z życia sieci - przegląd najciekawszych wydarzeń
Najciekawsze wydarzenia ostatnich lat, którymi żyła internetowa społeczność.
oceń artykuł:

ocena: +2
Komentarze (3)
you o'clock dont defend the churh i don wanted you spell it
szkode ze zmarla
;d
BABCIA JEST SUPPER PEŁEN SZACUNEK . SZKODA ŻE ZMARŁA .