Zdarzyło się wam kiedyś, że nie wiadomo skąd, nie wiadomo kto, nagle skontaktował się z wami i upomniał się o dług? Trochę z cyklu „gdzieś, ktoś, kiedyś i w ogóle co mnie to interesuje”, dopóki nie trafi na nas. Ostatnio byłem świadkiem właśnie takiej akcji, gdy znajomy najpierw odebrał korespondencję listowną z przypomnieniem o zapłacie, a potem rozdzwoniły się telefony. Jak w czeskim filmie – nikt, nic nie wie.
Sprawa jest o tyle istotna, że niektórzy zrobili sobie z tego sposób na zarabianie pieniędzy. Firmy windykacyjne hurtem wykupują długi od kogo popadnie: kablówki, operatorzy telefonów komórkowych, ubezpieczyciele. O sprawie napisał portal gazeta.pl.
Jak przebiega proceder? Sprawa jest banalnie prosta. Firma, która dorwie się do takiej listy długów zaczyna wysyłać listy z przypomnieniami o niezapłaconym mandacie, racie za telewizor, rachunku telefonicznym. Czasami zdarza się, że chodzi o kwity sprzed dobrych kilku lat. Niestety, najczęściej starsi ludzie, nie mają pojęcia o co chodzi i dla przysłowiowego świętego spokoju płacą. Gdy jednak przyjrzeć się sprawie, okazuje się, że rata była spłacona, kredyt rozliczony co do złotówki, tylko nieraz brakuje na to dokumentów.
Tyle, że i w takiej sytuacji jest to sakramentalne „ale”. Bardzo często takie sprawy, choćby naprawdę były niezałatwione, to powinny trafić na półkę przedawnionych i żaden sąd nie będzie się z takim czymś babrał. Nikt normalny nie będzie brał pod uwagę zaległego rachunku sprzed 5 lat na kwotę 50 złotych. Sprzedawca nie dopatrzył, to akurat nie wina kupującego.
Warto uważać. Naciągaczy jest mnóstwo, a taka akcja nadaje się do tego idealnie. Podobnie jest również z różnymi katalogami, które dostajemy. Gdzieś wciśnięte (albo i nie) na ostatniej stronie jest info, że pierwsze parę sztuk jest free, a potem płacimy. Nieraz nawet nie zamawialiśmy tych promocyjnych egzemplarzy, tylko tak po prostu jakoś się znalazły, jak ulotka w skrzynce. Czuwajcie i nie dajcie się naciągnąć!
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
Nie dostaniesz powyżki? Jesteś w mniejszości
Według najnowszych statystyk dwóch na trzech Polaków może liczyć na podwyżkę i to jeszcze w tym roku. Że niby kryzys?
Marnie z kasą? POZWIJ KOGOŚ!
Pieniądze leżą na ziemi, wystarczy się po nie schylić. Sprawę sądową z wnioskiem o odszkodowanie można wytoczyć niemal każdemu.
Jesteśmy na Facebooku, a Ty? Dołącz do nas na Facebook.com/mężczyzna.
oceń artykuł:

ocena: +2
Dodaj komentarz
Komentarze (1)
-
Gość
2011-02-13 13:07:52
rwDNPI eeawtihalzqh, [url=http://iidxdfgmeqht.com/]iidxdfgmeqht[/url], [link=http://tarrwzelypup.com/]tarrwzelypup[/link], http://rqywfsudmqxu.com/
Zdarzyło się wam kiedyś, że nie wiadomo skąd, nie wiadomo kto, nagle skontaktował się z wami i upomniał się o dług? Trochę z cyklu „gdzieś, ktoś, kiedyś i w ogóle co mnie to interesuje”, dopóki nie trafi na nas. Ostatnio byłem świadkiem właśnie takiej akcji, gdy znajomy najpierw odebrał korespondencję listowną z przypomnieniem o zapłacie, a potem rozdzwoniły się telefony. Jak w czeskim filmie – nikt, nic nie wie.
Sprawa jest o tyle istotna, że niektórzy zrobili sobie z tego sposób na zarabianie pieniędzy. Firmy windykacyjne hurtem wykupują długi od kogo popadnie: kablówki, operatorzy telefonów komórkowych, ubezpieczyciele. O sprawie napisał portal gazeta.pl.
Jak przebiega proceder? Sprawa jest banalnie prosta. Firma, która dorwie się do takiej listy długów zaczyna wysyłać listy z przypomnieniami o niezapłaconym mandacie, racie za telewizor, rachunku telefonicznym. Czasami zdarza się, że chodzi o kwity sprzed dobrych kilku lat. Niestety, najczęściej starsi ludzie, nie mają pojęcia o co chodzi i dla przysłowiowego świętego spokoju płacą. Gdy jednak przyjrzeć się sprawie, okazuje się, że rata była spłacona, kredyt rozliczony co do złotówki, tylko nieraz brakuje na to dokumentów.
Tyle, że i w takiej sytuacji jest to sakramentalne „ale”. Bardzo często takie sprawy, choćby naprawdę były niezałatwione, to powinny trafić na półkę przedawnionych i żaden sąd nie będzie się z takim czymś babrał. Nikt normalny nie będzie brał pod uwagę zaległego rachunku sprzed 5 lat na kwotę 50 złotych. Sprzedawca nie dopatrzył, to akurat nie wina kupującego.
Warto uważać. Naciągaczy jest mnóstwo, a taka akcja nadaje się do tego idealnie. Podobnie jest również z różnymi katalogami, które dostajemy. Gdzieś wciśnięte (albo i nie) na ostatniej stronie jest info, że pierwsze parę sztuk jest free, a potem płacimy. Nieraz nawet nie zamawialiśmy tych promocyjnych egzemplarzy, tylko tak po prostu jakoś się znalazły, jak ulotka w skrzynce. Czuwajcie i nie dajcie się naciągnąć!
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
Nie dostaniesz powyżki? Jesteś w mniejszości
Według najnowszych statystyk dwóch na trzech Polaków może liczyć na podwyżkę i to jeszcze w tym roku. Że niby kryzys?
Marnie z kasą? POZWIJ KOGOŚ!
Pieniądze leżą na ziemi, wystarczy się po nie schylić. Sprawę sądową z wnioskiem o odszkodowanie można wytoczyć niemal każdemu.
oceń artykuł:

ocena: +2
Komentarze (1)
rwDNPI eeawtihalzqh, [url=http://iidxdfgmeqht.com/]iidxdfgmeqht[/url], [link=http://tarrwzelypup.com/]tarrwzelypup[/link], http://rqywfsudmqxu.com/