Internet, poza darmowym dostępem do setek stron pornograficznych (tak, jasne, wy to nie odwiedzacie), umożliwił wielu domorosłym pisarzom opcję podzielenia się własną twórczością. Oczywiście – kiedyś też pisano wiele, tyle że zazwyczaj dla siebie, do tzw. szuflady. A teraz? Blogi, dzienniki, strony dla domorosłych dziennikarzy (nieszczęsne dziennikarstwo obywatelskie). I nagle okazało się, że, tak jak na piłce znają się wszyscy faceci w kraju, tak samo na pisaniu to zna się bez mała ze trzy czwarte narodu (reszta nie ma czasu na takie głupoty, bo trzeba się opalić i odwiedzić siłownię). Broń Boże komuś bronić – a pisz ile wlezie. Problem w tym, że jak ktoś opublikował trzy wpisy na blogu, to z miejsca staje się (tu zaznaczam – tak mu się wydaje) specjalistą w temacie.
Wybaczcie przydługi wstęp, a tym bardziej fakt, że dalej nie będzie o sprawach damsko-męskich * (nie, gwiazdka też tych spraw nie dotyczy), gołych babach, szybkich furach, dziwnych zjawiskach i nienormalnych wydarzeniach. Nie będzie i już. Będzie za to kapitalny fragment wywiadu z Radia Koszalin, który pokazuje jasno, że dziennikarstwo, to nie jest tylko umiejętność poprawnego napisania trzech zdań i wklejenia kolejnych dwóch z Wikipedii. Nie jest to w żadnym wypadku manifest z mojej strony czy inne bzdety (bzdety szybciej). Po prostu ostatnio spotkałem się z ciekawą opinią, że dziennikarstwo, to w ogóle taka profesja dla każdego. Bo co to za problem – stąd spisać, tam zadzwonić, a w ogóle wszystko w sieci jest. Nie założę się, że podobne zdanie ma na ten temat Wojciech Waglewski. A jeśli miał, to dziennikarka zabiła w nim przekonanie, że dziennikarstwo to łatwy zawód.
Jak widać, mając w studiu nawet tak nietuzinkową postać jak Wojciech Waglewski, można dać ciała na całej linii. Bo, mimo wszystko, dziennikarstwo to nie tylko klepanie notek na blogu, o tym, jaki to dzisiaj był tłok w galerii... * O gwiazdce pamiętam. Z racji, że mi taki felietonowy tekst wyszedł, to dorzucę również zdanie na temat relacji damsko-męskich (nie sposób się obejść). Wielokrotnie trafiam w komentarzach na opinie, jakobym miał jakieś dramatyczne przejścia z kobietami, stąd nieraz dość ostre podejście do płci pięknej w tekstach. Zaręczam – wszystko ze mną w porządku (mama mnie przytulała, siostry mnie nie torturowały), po prostu znam kilka kobiet i mimo mojej ogromnej sympatii dla pań, wiem, że nie brakuje wam niczego, o co często oskarżacie facetów: chamstwa, wyrachowania, braku kultury, knucia spisków i intryg oraz całego zestawu cech, których za cholerę nie można nazwać zaletami. To tak po prostu, żebyście drogie panie w piórka nie obrosły...
Właśnie, właśnie jakiś taki grafomański styl pisania tutaj wyczuwam. Jakieś dziwne dygresje, jakieś zużyte żarty, jakiś taki żal z międzywersu... Nie chciałam być niemiła, ale wygląda mi to na wczesne liceum.
Oceń komentarz:
+1
Gość
2010-07-29 16:12:36
ja jestem na dziennikarstwie i puszczali nam to na zajęciach jak nie przeprowadzać wywiadu ^^ :D było jeszcze kilka takich perełek :P
Oceń komentarz:
+1
Gość
2010-07-27 10:18:13
Interesujący film i temat w ogóle został spieprzony beznadziejnym opisem...
Oceń komentarz:
-1
Gość
2010-07-27 10:12:19
Co za żenujący komentarz przy gwiazdce.
Panie Redaktorze,
to magazyn dla Panów, a nie przestrzeń do grafomanii na swój (o zgrozo!) temat.
I dont Like.
Oceń komentarz:
-1
Wyślij artykuł znajomemu
LOGOWANIE
Zaloguj się aby korzystać z pełnej funkcjonalności serwisu.
Internet, poza darmowym dostępem do setek stron pornograficznych (tak, jasne, wy to nie odwiedzacie), umożliwił wielu domorosłym pisarzom opcję podzielenia się własną twórczością. Oczywiście – kiedyś też pisano wiele, tyle że zazwyczaj dla siebie, do tzw. szuflady. A teraz? Blogi, dzienniki, strony dla domorosłych dziennikarzy (nieszczęsne dziennikarstwo obywatelskie). I nagle okazało się, że, tak jak na piłce znają się wszyscy faceci w kraju, tak samo na pisaniu to zna się bez mała ze trzy czwarte narodu (reszta nie ma czasu na takie głupoty, bo trzeba się opalić i odwiedzić siłownię). Broń Boże komuś bronić – a pisz ile wlezie. Problem w tym, że jak ktoś opublikował trzy wpisy na blogu, to z miejsca staje się (tu zaznaczam – tak mu się wydaje) specjalistą w temacie.
Wybaczcie przydługi wstęp, a tym bardziej fakt, że dalej nie będzie o sprawach damsko-męskich * (nie, gwiazdka też tych spraw nie dotyczy), gołych babach, szybkich furach, dziwnych zjawiskach i nienormalnych wydarzeniach. Nie będzie i już. Będzie za to kapitalny fragment wywiadu z Radia Koszalin, który pokazuje jasno, że dziennikarstwo, to nie jest tylko umiejętność poprawnego napisania trzech zdań i wklejenia kolejnych dwóch z Wikipedii. Nie jest to w żadnym wypadku manifest z mojej strony czy inne bzdety (bzdety szybciej). Po prostu ostatnio spotkałem się z ciekawą opinią, że dziennikarstwo, to w ogóle taka profesja dla każdego. Bo co to za problem – stąd spisać, tam zadzwonić, a w ogóle wszystko w sieci jest. Nie założę się, że podobne zdanie ma na ten temat Wojciech Waglewski. A jeśli miał, to dziennikarka zabiła w nim przekonanie, że dziennikarstwo to łatwy zawód.
Jak widać, mając w studiu nawet tak nietuzinkową postać jak Wojciech Waglewski, można dać ciała na całej linii. Bo, mimo wszystko, dziennikarstwo to nie tylko klepanie notek na blogu, o tym, jaki to dzisiaj był tłok w galerii...
* O gwiazdce pamiętam. Z racji, że mi taki felietonowy tekst wyszedł, to dorzucę również zdanie na temat relacji damsko-męskich (nie sposób się obejść). Wielokrotnie trafiam w komentarzach na opinie, jakobym miał jakieś dramatyczne przejścia z kobietami, stąd nieraz dość ostre podejście do płci pięknej w tekstach. Zaręczam – wszystko ze mną w porządku (mama mnie przytulała, siostry mnie nie torturowały), po prostu znam kilka kobiet i mimo mojej ogromnej sympatii dla pań, wiem, że nie brakuje wam niczego, o co często oskarżacie facetów: chamstwa, wyrachowania, braku kultury, knucia spisków i intryg oraz całego zestawu cech, których za cholerę nie można nazwać zaletami. To tak po prostu, żebyście drogie panie w piórka nie obrosły...
Paweł Myśliwiec
Zobacz również:
Mistrzowie drugiego planu
Niezwykłe osobliwości telewizyjne, z którymi muszą się mierzyć dzielni prowadzący i reporterzy.
Wielki ptak kontra prezenter
Tak się kończy igranie z naturą. Niecodzienna prognoza pogody.
oceń artykuł:

ocena: +4
Komentarze (4)
Właśnie, właśnie jakiś taki grafomański styl pisania tutaj wyczuwam. Jakieś dziwne dygresje, jakieś zużyte żarty, jakiś taki żal z międzywersu... Nie chciałam być niemiła, ale wygląda mi to na wczesne liceum.
ja jestem na dziennikarstwie i puszczali nam to na zajęciach jak nie przeprowadzać wywiadu ^^ :D było jeszcze kilka takich perełek :P
Interesujący film i temat w ogóle został spieprzony beznadziejnym opisem...
Co za żenujący komentarz przy gwiazdce.
Panie Redaktorze,
to magazyn dla Panów, a nie przestrzeń do grafomanii na swój (o zgrozo!) temat.
I dont Like.