Pierwszy własny samochód, to naprawdę bardzo ważna sprawa dla niemal każdego faceta. Samodzielność, pewnego rodzaju uniezależnienie się od rodziców i powiew dorosłości. Zapewne podobnie odbierał to 17-letni Ben Story ze Stanów Zjednoczonych. Dostał brykę i świat należał do niego (nie ukrywajmy, że zazwyczaj takie właśnie uczucie nam towarzyszy). Do czasu, kiedy jego marzenia o samodzielności rozwalił na strzępy pewien... niedźwiedź. Historia byłaby nawet zabawna, gdyby nie skala zniszczeń.
Ben spał w rodzinnym domu, ale po godzinie 3 w nocy do jego pokoju wparowali przerażeni rodzice. Zapytali tylko, czy zamknął swój samochód. Chłopak odpowiedział, że chyba faktycznie nie. Twojego auta już nie ma - skwitowali. Nie, wcale nie chodzi o kradzież. Auto może i stało, ale niewiele z niego zostało. Do środka wszedł właśnie niedźwiedź. Pechowo zatrzasnął się w środku i zaczął panikować, szarpać się i rozwalać wszystko, co wpadło mu w łapy. Zwolnił hamulec ręczny, a samochód stoczył się kilkadziesiąt metrów niżej, zatrzymując się dopiero na drzewach.
Chłopak podejrzewa, że niedźwiedzia mogła zachęcić pozostawiona w środku kanapka. Zwierzak nie tylko ją zjadł, ale i załatwił się na tylnym siedzeniu. Skala zniszczeń jest naprawdę niesamowita. To był spory okaz. Rodzicom Bena udało się zrobić jedno zdjęcie (widoczne nad tekstem). Poszkodowany nastolatek uwiecznił rozwalone wnętrze wymarzonego samochodu, dzięki czemu na własne oczy możemy się przekonać, że to nie żart, ale przykra prawda.
Pierwszy własny samochód, to naprawdę bardzo ważna sprawa dla niemal każdego faceta. Samodzielność, pewnego rodzaju uniezależnienie się od rodziców i powiew dorosłości. Zapewne podobnie odbierał to 17-letni Ben Story ze Stanów Zjednoczonych. Dostał brykę i świat należał do niego (nie ukrywajmy, że zazwyczaj takie właśnie uczucie nam towarzyszy). Do czasu, kiedy jego marzenia o samodzielności rozwalił na strzępy pewien... niedźwiedź. Historia byłaby nawet zabawna, gdyby nie skala zniszczeń.
Ben spał w rodzinnym domu, ale po godzinie 3 w nocy do jego pokoju wparowali przerażeni rodzice. Zapytali tylko, czy zamknął swój samochód. Chłopak odpowiedział, że chyba faktycznie nie. Twojego auta już nie ma - skwitowali. Nie, wcale nie chodzi o kradzież. Auto może i stało, ale niewiele z niego zostało. Do środka wszedł właśnie niedźwiedź. Pechowo zatrzasnął się w środku i zaczął panikować, szarpać się i rozwalać wszystko, co wpadło mu w łapy. Zwolnił hamulec ręczny, a samochód stoczył się kilkadziesiąt metrów niżej, zatrzymując się dopiero na drzewach.
Chłopak podejrzewa, że niedźwiedzia mogła zachęcić pozostawiona w środku kanapka. Zwierzak nie tylko ją zjadł, ale i załatwił się na tylnym siedzeniu. Skala zniszczeń jest naprawdę niesamowita. To był spory okaz. Rodzicom Bena udało się zrobić jedno zdjęcie (widoczne nad tekstem). Poszkodowany nastolatek uwiecznił rozwalone wnętrze wymarzonego samochodu, dzięki czemu na własne oczy możemy się przekonać, że to nie żart, ale przykra prawda.
Patryk Latacz
Zobacz również:
Talibowie szkolą małpy. Będą strzelać do naszych żołnierzy?
Pojawiła się informacja, że talibowie nie chcą już ryzykować i na front chcą wysłać uzbrojone w karabiny maszynowe małpy.
Niewidomy pies daje radę!
Myron, mimo, że od urodzenia nie widzi, radzi sobie całkiem dobrze. Wykonuje polecenia, bawi się, jak każdy inny pies.
oceń artykuł:

ocena: -1
Komentarze (2)
Niech idzie do Pimp my ride ;D
nie zapomnij pochwalic sie na nk