Każdy właściciel samochodu dobrze wie, że jedną z najgorszych powinności jest jego mycie. Trudno jeździć zakurzonym i zabłoconym autem, które aż prosi się o wypisanie mu na tylnej szybie "brudas", ale jeszcze trudniej zmobilizować się, by je wyczyścić. Jeśli nie własnoręcznie, to w myjni. Bo tego typu miejsca mają to do siebie, że nie są najtańsze. Solidne czyszczenie to nie tylko woda i mydliny, ale także woskowanie, polerowanie i mnóstwo innych czynności. No, ale jak mus to mus.
Przedstawiamy wam faceta, który z mycia samochodów zrobił niezły biznes. Co ciekawe, jako warsztat pracy wykorzystywał do niedawna... garaż matki. Jego "myjnia" nijak się jednak ma do normalnych tego typu punktów. Tutaj każdy element jest czyszczony, polerowany i woskowany ręcznie. 30-latek zaczynał w młodości od darmowego szorowania samochodów sąsiadów, by dzisiaj zarabiać na tym spore pieniądze. Jak widać, praktyka czyni mistrza. Gurcharn Sahota doczekał się nawet profesjonalnego warsztatu, który przypomina te znane fanom Formuły 1.
To jednak nie miejsce dla każdego kierowcy. W tej myjni czyszczone są jedynie najbardziej luksusowe maszyny, których właściciele nie oszczędzają na ich pielęgnacji. Jednorazowe mycie to koszt nawet... 9 tysięcy dolarów! Gurcharn korzysta z ponad 100 specjalnych kosmetyków samochodowych, odpowiednio je dobierając. Wosk, który nakłada, kosztuje ponad 10 tysięcy dolarów za opakowanie! No, ale jak się kupuje brykę za kilkaset tysięcy zielonych, to trzeba się było z tym liczyć...
Każdy właściciel samochodu dobrze wie, że jedną z najgorszych powinności jest jego mycie. Trudno jeździć zakurzonym i zabłoconym autem, które aż prosi się o wypisanie mu na tylnej szybie "brudas", ale jeszcze trudniej zmobilizować się, by je wyczyścić. Jeśli nie własnoręcznie, to w myjni. Bo tego typu miejsca mają to do siebie, że nie są najtańsze. Solidne czyszczenie to nie tylko woda i mydliny, ale także woskowanie, polerowanie i mnóstwo innych czynności. No, ale jak mus to mus.
Przedstawiamy wam faceta, który z mycia samochodów zrobił niezły biznes. Co ciekawe, jako warsztat pracy wykorzystywał do niedawna... garaż matki. Jego "myjnia" nijak się jednak ma do normalnych tego typu punktów. Tutaj każdy element jest czyszczony, polerowany i woskowany ręcznie. 30-latek zaczynał w młodości od darmowego szorowania samochodów sąsiadów, by dzisiaj zarabiać na tym spore pieniądze. Jak widać, praktyka czyni mistrza. Gurcharn Sahota doczekał się nawet profesjonalnego warsztatu, który przypomina te znane fanom Formuły 1.
To jednak nie miejsce dla każdego kierowcy. W tej myjni czyszczone są jedynie najbardziej luksusowe maszyny, których właściciele nie oszczędzają na ich pielęgnacji. Jednorazowe mycie to koszt nawet... 9 tysięcy dolarów! Gurcharn korzysta z ponad 100 specjalnych kosmetyków samochodowych, odpowiednio je dobierając. Wosk, który nakłada, kosztuje ponad 10 tysięcy dolarów za opakowanie! No, ale jak się kupuje brykę za kilkaset tysięcy zielonych, to trzeba się było z tym liczyć...
Patryk Latacz
Zobacz również:
Samochodowe... wąsy, czyli amerykański dowcip
Kolorowe owłosienie przypominające wąsy przytwierdzone do zderzaka samochodu... Miłe urozmaicenie na szarych drogach?
Szwajcar dostał mandat na 202 tys. euro!
Absolutny rekord świata. Skąd aż tak wysoka kwota?
oceń artykuł:

ocena: -1
Komentarze (2)
oddam mu mojego golfa do polerki:D ciekawe jak wyjdzie ;)
Za tą kasę kupisz sobie drugiego : p