Nie ma co ukrywać – zdarzyło się w życiu ze trzy razy stracić kontakt z kamerzystą i – delikatnie mówiąc – urwać kontakt z rzeczywistością. Tak zwana urwana klisza z życia to dla wielu weekendowa norma, zwłaszcza, gdy ktoś regularnie próbuje udowodnić, że może wypić więcej, niż organizm pozwala. Kac moralno-fizyczno i niestworzone opowieści znajomych plus poszukiwanie wczorajszego dnia.
Kiedyś zalanie się w przysłowiowego trupa gwarantowało co najwyżej ubaw znajomym. Dzisiaj ze znajomymi bywa gorzej: po pierwsze są nad wyraz życzliwi, gdy nagrywają nas telefonem; po drugie mamy ich czasami zbyt wielu, zwłaszcza gdy na YouTubie nasz „popis” ogląda kilkaset tysięcy osób. Jedyny plus – łatwiej poskładać urwane fragmenty.
Jednym z ostatnich bohaterów, który nie zdołał wygrać z alkoholem jest jakiś gość (personalia są naprawdę nieistotne), który tak popił z kumplami, że ostatecznie skończył w domu u zupełnie obcych ludzi. 20 mil od miejsca zamieszkania. Nagi.
Wyobraźcie sobie sytuację, gdy w nocy ktoś pałęta się wam po mieszkaniu, a gdy nakrywacie ów człowieka, ten jest święcie przekonany, że jest u siebie i co lepsze spaceruje sobie nago. Policja póki co nie jest w stanie ustalić, czemu gość przeszedł tyle kilometrów i na jakiej zasadzie wybrał dom, w którym postanowił się przespać. Zagadką jest również fakt, iż ów jegomość postanowił rozebrać się na ganku. Ostatecznie skończyło się niewinnie, bo właściciel lokum przystał na historyjkę o pomyłce, a zalany imprezowicz odzyskał ubranie i ruszył w dalszą trasę (jest nadzieja, że tym razem już do siebie).
Jak znam życie, to o własnym wyczynie dowiedział się właśnie z mediów. Są jednak i tacy, którzy mogą zobaczyć na własne (trzeźwe już) oczy, co zrobił z nimi alkohol. Głowa poboli ze 2 dni, ale z sumieniem może być gorzej...
Poranki bywają ciężkie...
Legenda w alkoholowym światku...
A teraz nasza rodzima sława...
Aż trudno uwierzyć... Ale jeśli to prawda, to nie wiem, ile trzeba wypić, żeby tak się porobić.
Klasyka! Ile to napity człowiek zrobi kilometrów...
Szaleni studenci lubią się bawić i eksperymentować. Niestety, taka metoda spożywania alkoholu może się skończyć naprawdę nieprzyjemnie i dokuczliwie.
oceń artykuł:
ocena: +2
Dodaj komentarz
Komentarze (3)
Gość
2010-09-11 12:29:43
Ten rosjanin na drugim filmie jest chory byl to reoprtaż a potem przedstawiony w Uwadze chroba jego jest nieuleczalna wiec nie widzę w TYM filmie nic śmiesznego
Oceń komentarz:
+3
Gość
2010-07-10 23:04:55
Ci dwaj ktorzy wsadzili tego chlopaka na materac to jacys debile,powinni dostac dobry wpierdol. Mogli go utopic gdyby byl bardziej pijany. Uważaj z kim pijesz.
Oceń komentarz:
+4
Gość
2010-07-10 08:45:04
Dobry zawodnik
Oceń komentarz:
+6
Wyślij artykuł znajomemu
LOGOWANIE
Zaloguj się aby korzystać z pełnej funkcjonalności serwisu.
Nie ma co ukrywać – zdarzyło się w życiu ze trzy razy stracić kontakt z kamerzystą i – delikatnie mówiąc – urwać kontakt z rzeczywistością. Tak zwana urwana klisza z życia to dla wielu weekendowa norma, zwłaszcza, gdy ktoś regularnie próbuje udowodnić, że może wypić więcej, niż organizm pozwala. Kac moralno-fizyczno i niestworzone opowieści znajomych plus poszukiwanie wczorajszego dnia.
Kiedyś zalanie się w przysłowiowego trupa gwarantowało co najwyżej ubaw znajomym. Dzisiaj ze znajomymi bywa gorzej: po pierwsze są nad wyraz życzliwi, gdy nagrywają nas telefonem; po drugie mamy ich czasami zbyt wielu, zwłaszcza gdy na YouTubie nasz „popis” ogląda kilkaset tysięcy osób. Jedyny plus – łatwiej poskładać urwane fragmenty.
Jednym z ostatnich bohaterów, który nie zdołał wygrać z alkoholem jest jakiś gość (personalia są naprawdę nieistotne), który tak popił z kumplami, że ostatecznie skończył w domu u zupełnie obcych ludzi. 20 mil od miejsca zamieszkania. Nagi.
Wyobraźcie sobie sytuację, gdy w nocy ktoś pałęta się wam po mieszkaniu, a gdy nakrywacie ów człowieka, ten jest święcie przekonany, że jest u siebie i co lepsze spaceruje sobie nago. Policja póki co nie jest w stanie ustalić, czemu gość przeszedł tyle kilometrów i na jakiej zasadzie wybrał dom, w którym postanowił się przespać. Zagadką jest również fakt, iż ów jegomość postanowił rozebrać się na ganku. Ostatecznie skończyło się niewinnie, bo właściciel lokum przystał na historyjkę o pomyłce, a zalany imprezowicz odzyskał ubranie i ruszył w dalszą trasę (jest nadzieja, że tym razem już do siebie).
Jak znam życie, to o własnym wyczynie dowiedział się właśnie z mediów. Są jednak i tacy, którzy mogą zobaczyć na własne (trzeźwe już) oczy, co zrobił z nimi alkohol. Głowa poboli ze 2 dni, ale z sumieniem może być gorzej...
Poranki bywają ciężkie...
Legenda w alkoholowym światku...
A teraz nasza rodzima sława...
Aż trudno uwierzyć... Ale jeśli to prawda, to nie wiem, ile trzeba wypić, żeby tak się porobić.
Klasyka! Ile to napity człowiek zrobi kilometrów...
Paweł Myśliwiec
Czytaj również:
Tradycyjne picie wódki to dla nich ZBYT BANALNE!
Tampon, wciąganie, inhalacja, zastrzyk lub tradycyjnie - różni ludzie, różne potrzeby. Zobaczcie ekstremalne przykłady "podawania" wódki.
Niebezpieczna moda: alkohol prosto DO OKA!
Szaleni studenci lubią się bawić i eksperymentować. Niestety, taka metoda spożywania alkoholu może się skończyć naprawdę nieprzyjemnie i dokuczliwie.
oceń artykuł:

ocena: +2
Komentarze (3)
Ten rosjanin na drugim filmie jest chory byl to reoprtaż a potem przedstawiony w Uwadze chroba jego jest nieuleczalna wiec nie widzę w TYM filmie nic śmiesznego
Ci dwaj ktorzy wsadzili tego chlopaka na materac to jacys debile,powinni dostac dobry wpierdol. Mogli go utopic gdyby byl bardziej pijany. Uważaj z kim pijesz.
Dobry zawodnik