Dwa mecze, dwa wypaczone wyniki, dwie fatalne (żeby nie powiedzieć gorzej) pomyłki arbitrów. FIFA będzie miała o czym dyskutować po wczorajszych meczach i zapewne znowu powróci temat powtórek i analiz kontrowersyjnych sytuacji. Nie dziwi to, zwłaszcza w sytuacji, gdy sędziowskie pomyłki mają wpływ na wyniki meczów w turnieju rangi mistrzostw świata. Gdyby były to jeszcze wpadki bez znaczenia... Niestety, zarówno dla Anglii jak i Meksyku były to sytuacje, po których opadają skrzydła, witki i inne członki. Ambitna walka na nic się zdała i obie ekipy odpadły.
PODSUMOWANIE DNIA 17.
Niemcy – Anglia 4:1. Były na tym mundialu mecze, o których pisałem w kontekście „gdyby”. Ale nie spodziewałem się, że do największego „gdyby” dojdzie w 1/8 finału, a „gdyby” będzie w pełni uzasadnione. Nawet nie chcę myśleć, co angielskie media zrobią z urugwajskim arbitrem, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki na 2:2 dla Anglików. Czy mecz ułożyłby się inaczej? Nie wiem, może. Nie zmienia to jednak faktu, że sędzia zaliczył straszną wtopę. A samo spotkanie? Cóż, jeśli zerknąć na statystyki, to można być w szoku, że Anglia tak poległa. Warto jednak zaznaczyć, że cyferki wyśrubowali już w końcówce, gdy za wszelką cenę próbowali honorowo rozstać się z mundialem. Niemcy perfekcyjni i niesamowicie skuteczni – 7 celnych strzałów, 4 gole. Trudno jednak opisywać to spotkanie nie mając przed oczami atomowego uderzenia Lamparda, po którym piłka najpierw odbiła się od poprzeczki, a potem pół metra za linią bramkową. Zamiast jednak 2:2 było 2:1 dla Niemców. Po przerwie Anglia ruszyła, ale dwa podręcznikowe kontrataki Niemców pozbawiły złudzeń nawet najwierniejszych fanów. Znowu w chwale „Polacy” – Klose i Podolski. Triumfy święcił również młodziutki Muller, który idealnie wpasował się w dwa wspomniane kontrataki. Z przebiegu meczu wydaje się, że Niemcy i tak zasłużyli na awans, szkoda jednak, że musiał w tym wszystkim pomóc sędzia... Złośliwi twierdzą, że to przyroda przypomniała sobie o równowadze. Czemu tak? Ano w 1966 roku Anglicy zostali mistrzami świata po golu, którego nie było. Anglik Geoff Hurst, tak jak Lampard, trafił w poprzeczkę, tyle że po jego strzale piłka linii bramkowej nie przekroczyła, mimo to gola uznano. Anglia w finale ograła wtedy... RFN.
Argentyna – Meksyk 3:1. Ech... Komu jak komu, ale Argentynie pomoc ze strony arbitrów naprawdę nie była konieczna. Co gorsze, bramka z 26. minuty została uznana (niesłusznie) po konsultacji głównego z liniowym (trudno powiedzieć, może wymieniali się jedynie przepisami kulinarnymi...). Żeby to była jeszcze bramka na 4:0. Ale nie, było to trafienie na 1:0, po którym Meksyk wyraźnie stracił chęć na cokolwiek, a już na pewno na grę. Kilka minut później zrobiło się 2:0 i już do przerwy było praktycznie po meczu. Nie można Meksykowi odmówić ambicji i woli walki, bo po takiej niesprawiedliwości wielu po prostu oddałoby mecz bez walki. Odrobina więcej szczęścia, wyszkolenia technicznego i byłoby naprawdę ciekawie. A tak cóż... Argentyna wygrała dzięki pojedynczym błyskom, bo sam mecz porywający nie był (ostatnie 20-25 minut w sennym tempie). Meksyk więcej biegał, więcej strzelał (celnie i niecelnie), ale niestety zawodziła skuteczność. Prawdziwym sprawdzianem dla Argentyny będzie spotkanie z Niemcami. Miejmy tylko nadzieję, że w tym meczu sędzia nie pomoże nikomu...
CO NAS CZEKA DZISIAJ?
16.00, TVP2 Holandia – Słowacja. Mimo szczerych chęci i niejako lokalnej sympatii (na Słowację bliżej, niż do Holandii), trudno mi uwierzyć, aby nasi południowi sąsiedzi potrafili wyrzucić z mundialu kolejnego faworyta. Z Włochami, umówmy się, wygrali, bo mistrzowie świata na turnieju byli cieniem cienia samych siebie (remisy z Paragwajem i Nową Zelandią). Holendrzy natomiast w nieco spacerowym tempie ograli Danię, Kamerun i Japonię zgarniając komplet punktów i tracąc tylko jedną bramkę. W tej fazie rozgrywek od początku powinien grać Robben, który wcześniej wchodził w momencie, kiedy trzeba było poderwać zespół (choćby mecz z Kamerunem, kiedy po wejściu na boisko w 70. minucie trafił w słupek, a jego strzał dobił Huntelaar).
TYP: Słowacja i tak już zrobiła o wiele więcej, niż się po niej spodziewano. Miała przy tym sporo szczęścia, bo ani w meczu z Paragwajem, ani w konfrontacji z Nową Zelandią nie zagrała jakoś wybitnie. Buki też chyba zdają sobie z tego sprawę, stąd kurs na Słowaków to 8.00 (za postawioną złotówkę wygramy 8 złotych, za postawione 10 złotych – 80 złotych itd.). Holendrzy „warci” są 1.40, remis „idzie” po 4.15. Może szybko strzelony gol, dałby jakieś nadzieje Słowakom, chociaż z drugiej strony siła uderzeniowa Holendrów jest imponująca: Robben, Kuyt, van Persie, Sneijder, van der Vaart...
20.30, TVP1 Brazylia – Chile. Chile jest jedną z większych niespodzianek turnieju. Kiedyś o sile zespołu stanowili wyłącznie Salas i Zamorano, teraz cały zespół pod okiem Bielsy, spisuje się świetnie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że grają z Brazylią. Oba zespoły znają się na wylot. W dotychczasowych kilkudziesięciu starciach, aż 46 razy lepsza była Brazylia, 12-krotnie padał remis i tylko 7 wygranych zanotowało Chile. W czasie eliminacji do mundialu Chile musiało dwukrotnie uznać wyższość Canarinhos (0:3 u siebie i 2:4 na wyjeździe). Na mundialu prezentowali się nieźle, ale wygrane po 1:0 z Hondurasem i Szwajcarią wielkiej chwały im nie przyniosą.
TYP: Kursy rozkładają się podobnie jak w meczu Holendrów ze Słowakami. Brazylię „cenią” na 1.50, remis 3.15, wygrana Chile 6.75. Trudno w ciemno postawić większą kasę na 5-krotnych mistrzów świata (tak, mowa o Brazylii), bo Chile gra naprawdę nieźle, tyle że nieskutecznie. W meczu z Brazylią nieskuteczność może kosztować wszystko, bo trudno sobie wyobrazić, aby Chilijczycy mieli nadmiar okazji. Grać na Brazylię i czekać na jej konfrontację z Holandią. Odpadnięcie jednego z głównych faworytów w tej fazie rozgrywek, będzie zdecydowanie sensacją pierwszego kalibru.
ĆWIERĆFINAŁY (my montujemy zestaw, wy rezerwujecie czas):
2.07, 20.30 TVP1. Urugwaj – Ghana
3.07, 16.00 TVP1. Argentyna – Niemcy
Paweł Myśliwiec

oceń artykuł:

ocena: 0
Dodaj komentarz
Komentarze (2)
-
Gość
2011-10-31 16:51:44
TgmfXS nuikrxaoceub, [url=http://wkxlwvaptptw.com/]wkxlwvaptptw[/url], [link=http://dwyzldfufqux.com/]dwyzldfufqux[/link], http://zwzidrspszyl.com/
-
k7k
2010-06-28 22:46:38
Tutaj wpisz treść komentarza...
Dwa mecze, dwa wypaczone wyniki, dwie fatalne (żeby nie powiedzieć gorzej) pomyłki arbitrów. FIFA będzie miała o czym dyskutować po wczorajszych meczach i zapewne znowu powróci temat powtórek i analiz kontrowersyjnych sytuacji. Nie dziwi to, zwłaszcza w sytuacji, gdy sędziowskie pomyłki mają wpływ na wyniki meczów w turnieju rangi mistrzostw świata. Gdyby były to jeszcze wpadki bez znaczenia... Niestety, zarówno dla Anglii jak i Meksyku były to sytuacje, po których opadają skrzydła, witki i inne członki. Ambitna walka na nic się zdała i obie ekipy odpadły.
16.00, TVP2 Holandia – Słowacja. Mimo szczerych chęci i niejako lokalnej sympatii (na Słowację bliżej, niż do Holandii), trudno mi uwierzyć, aby nasi południowi sąsiedzi potrafili wyrzucić z mundialu kolejnego faworyta. Z Włochami, umówmy się, wygrali, bo mistrzowie świata na turnieju byli cieniem cienia samych siebie (remisy z Paragwajem i Nową Zelandią). Holendrzy natomiast w nieco spacerowym tempie ograli Danię, Kamerun i Japonię zgarniając komplet punktów i tracąc tylko jedną bramkę. W tej fazie rozgrywek od początku powinien grać Robben, który wcześniej wchodził w momencie, kiedy trzeba było poderwać zespół (choćby mecz z Kamerunem, kiedy po wejściu na boisko w 70. minucie trafił w słupek, a jego strzał dobił Huntelaar).
20.30, TVP1 Brazylia – Chile. Chile jest jedną z większych niespodzianek turnieju. Kiedyś o sile zespołu stanowili wyłącznie Salas i Zamorano, teraz cały zespół pod okiem Bielsy, spisuje się świetnie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że grają z Brazylią. Oba zespoły znają się na wylot. W dotychczasowych kilkudziesięciu starciach, aż 46 razy lepsza była Brazylia, 12-krotnie padał remis i tylko 7 wygranych zanotowało Chile. W czasie eliminacji do mundialu Chile musiało dwukrotnie uznać wyższość Canarinhos (0:3 u siebie i 2:4 na wyjeździe). Na mundialu prezentowali się nieźle, ale wygrane po 1:0 z Hondurasem i Szwajcarią wielkiej chwały im nie przyniosą.
PODSUMOWANIE DNIA 17.
Niemcy – Anglia 4:1. Były na tym mundialu mecze, o których pisałem w kontekście „gdyby”. Ale nie spodziewałem się, że do największego „gdyby” dojdzie w 1/8 finału, a „gdyby” będzie w pełni uzasadnione. Nawet nie chcę myśleć, co angielskie media zrobią z urugwajskim arbitrem, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki na 2:2 dla Anglików. Czy mecz ułożyłby się inaczej? Nie wiem, może. Nie zmienia to jednak faktu, że sędzia zaliczył straszną wtopę. A samo spotkanie? Cóż, jeśli zerknąć na statystyki, to można być w szoku, że Anglia tak poległa. Warto jednak zaznaczyć, że cyferki wyśrubowali już w końcówce, gdy za wszelką cenę próbowali honorowo rozstać się z mundialem. Niemcy perfekcyjni i niesamowicie skuteczni – 7 celnych strzałów, 4 gole. Trudno jednak opisywać to spotkanie nie mając przed oczami atomowego uderzenia Lamparda, po którym piłka najpierw odbiła się od poprzeczki, a potem pół metra za linią bramkową. Zamiast jednak 2:2 było 2:1 dla Niemców. Po przerwie Anglia ruszyła, ale dwa podręcznikowe kontrataki Niemców pozbawiły złudzeń nawet najwierniejszych fanów. Znowu w chwale „Polacy” – Klose i Podolski. Triumfy święcił również młodziutki Muller, który idealnie wpasował się w dwa wspomniane kontrataki. Z przebiegu meczu wydaje się, że Niemcy i tak zasłużyli na awans, szkoda jednak, że musiał w tym wszystkim pomóc sędzia... Złośliwi twierdzą, że to przyroda przypomniała sobie o równowadze. Czemu tak? Ano w 1966 roku Anglicy zostali mistrzami świata po golu, którego nie było. Anglik Geoff Hurst, tak jak Lampard, trafił w poprzeczkę, tyle że po jego strzale piłka linii bramkowej nie przekroczyła, mimo to gola uznano. Anglia w finale ograła wtedy... RFN.
Argentyna – Meksyk 3:1. Ech... Komu jak komu, ale Argentynie pomoc ze strony arbitrów naprawdę nie była konieczna. Co gorsze, bramka z 26. minuty została uznana (niesłusznie) po konsultacji głównego z liniowym (trudno powiedzieć, może wymieniali się jedynie przepisami kulinarnymi...). Żeby to była jeszcze bramka na 4:0. Ale nie, było to trafienie na 1:0, po którym Meksyk wyraźnie stracił chęć na cokolwiek, a już na pewno na grę. Kilka minut później zrobiło się 2:0 i już do przerwy było praktycznie po meczu. Nie można Meksykowi odmówić ambicji i woli walki, bo po takiej niesprawiedliwości wielu po prostu oddałoby mecz bez walki. Odrobina więcej szczęścia, wyszkolenia technicznego i byłoby naprawdę ciekawie. A tak cóż... Argentyna wygrała dzięki pojedynczym błyskom, bo sam mecz porywający nie był (ostatnie 20-25 minut w sennym tempie). Meksyk więcej biegał, więcej strzelał (celnie i niecelnie), ale niestety zawodziła skuteczność. Prawdziwym sprawdzianem dla Argentyny będzie spotkanie z Niemcami. Miejmy tylko nadzieję, że w tym meczu sędzia nie pomoże nikomu...
CO NAS CZEKA DZISIAJ?
TYP: Słowacja i tak już zrobiła o wiele więcej, niż się po niej spodziewano. Miała przy tym sporo szczęścia, bo ani w meczu z Paragwajem, ani w konfrontacji z Nową Zelandią nie zagrała jakoś wybitnie. Buki też chyba zdają sobie z tego sprawę, stąd kurs na Słowaków to 8.00 (za postawioną złotówkę wygramy 8 złotych, za postawione 10 złotych – 80 złotych itd.). Holendrzy „warci” są 1.40, remis „idzie” po 4.15. Może szybko strzelony gol, dałby jakieś nadzieje Słowakom, chociaż z drugiej strony siła uderzeniowa Holendrów jest imponująca: Robben, Kuyt, van Persie, Sneijder, van der Vaart...
TYP: Kursy rozkładają się podobnie jak w meczu Holendrów ze Słowakami. Brazylię „cenią” na 1.50, remis 3.15, wygrana Chile 6.75. Trudno w ciemno postawić większą kasę na 5-krotnych mistrzów świata (tak, mowa o Brazylii), bo Chile gra naprawdę nieźle, tyle że nieskutecznie. W meczu z Brazylią nieskuteczność może kosztować wszystko, bo trudno sobie wyobrazić, aby Chilijczycy mieli nadmiar okazji. Grać na Brazylię i czekać na jej konfrontację z Holandią. Odpadnięcie jednego z głównych faworytów w tej fazie rozgrywek, będzie zdecydowanie sensacją pierwszego kalibru.
ĆWIERĆFINAŁY (my montujemy zestaw, wy rezerwujecie czas):
2.07, 20.30 TVP1. Urugwaj – Ghana
3.07, 16.00 TVP1. Argentyna – Niemcy
Paweł Myśliwiec
oceń artykuł:

ocena: 0
Komentarze (2)
TgmfXS nuikrxaoceub, [url=http://wkxlwvaptptw.com/]wkxlwvaptptw[/url], [link=http://dwyzldfufqux.com/]dwyzldfufqux[/link], http://zwzidrspszyl.com/
Tutaj wpisz treść komentarza...