Dokładne sprawdzenie obiektu (pomieszczenia) pod kątem potencjalnie zainstalowanych w nim urządzeń podsłuchowych jest to skomplikowany proces składający się z wieloetapowej pracy, który musi uwzględniać różne typy urządzeń podsłuchowych, ich specyfikę, sposób funkcjonowania a także możliwe sposoby montażu.
Wykrywanie współczesnych urządzeń podsłuchowych i rejestrujących z których część może być całkowicie pasywna tj. nie emitująca w danym momencie żadnego sygnału jest bardzo skomplikowanym zadaniem. Zazwyczaj jest to kompilacja różnych metod służących wykryciu różnych rodzajów urządzeń.
Jej składowymi są czynności takie jak:
- analiza spektrum elektromagnetycznego,
- korelacja sygnałów radiowych,
- rentgenografia,
- termografia,
- wykrywanie sygnatur układów półprzewodnikowych.
Oczywiście jest to zestaw podstawowych czynności, który nie wyczerpuje katalogu wszystkich możliwych i zalecanych metod sprawdzających, a i tak niewiele firm świadczących usługi komercyjne w zakresie sprawdzania pomieszczeń na ewentualność podsłuchu jest w stanie sprostać temu zadaniu na odpowiednim poziomie.
Procedura badania kontrinwigilacyjnego wg standardów tzw. "służbowych" obejmuje jeszcze kilka innych czynności poza wcześniej tu wymienionymi. Jest to temat na znacznie poważniejsze opracowanie, generalnie pamiętać należy jeszcze o kilku podstawowych zasadach:
- bez względu na zastosowane zaawansowane środki techniczne nie ma w 100% skutecznej procedury, bez manualnej, dokładnej rewizji pomieszczenia, demontażu ręcznego urządzeń i wyposażenia, itd., nie można mówić o profesjonalnym badaniu;
- sprzęt niezbędny do podstawowego (nawet) zakresu badań to poważna inwestycja w środki trwałe które muszą się zamortyzować, więc ... badanie jest drogie, oferty typu 50zł./m2 wykrywamy skutecznie wszystko należy z góry potraktować jak zwykłe oszustwo;
- oprócz fachowości osób wykonujących badanie istotne są także powiązania osobowe wykonawców, Polska to taki kraj w którym funkcjonuje pojęcie "fuchy", także w tzw. "służbach" i dotyczy to nie tylko działań defensywnych, trzeba się po prostu upewnić, że ten kto ma szukać nie będzie szukał tego co sam założył (lub koledzy);
- praktycznie rzecz biorąc w Polsce są 3-4 komercyjne ekipy zdolne do wykonania postawionych zadań, przed zleceniem czynności powinien Pan jednak znać temat na tyle dobrze (literatura dostępna w internecie) żeby nie popełnić podst. błędów technicznych (np. użycie tylko samego NJLD typu OSCOR, gdyż jest produkcji amerykańskiej i co łatwo przewidzieć istnieją podsłuchu tej samej produkcji dla niego niewykrywalne, pominięcie badań telefonów komórkowych pod katem VBT - częsty błąd, itp.), pamiętając, że koszt poszukiwania jest zbliżony (zazwyczaj) rzędem wielkości kwoty do ceny sprzętu który ekipa ma znaleźć;
- jakiekolwiek badanie jest o tyle skuteczne o ile podsłuch wcześniej założony nie zostanie usunięty (jeśli jest wewnątrz celu) lub wyłączony (urządzenia zdalne np. kierunkowe mikrofony MV) na skutek poinformowania podsłuchującego o zamiarze wykonania badania (najczęściej wskutek ustaleń z firma poszukująca nie zachowujących reguł tajności kontaktu, typu umawianie wizyty przez telefon);
- rezultat badania to tylko "zdjęcie", podsłuch może być obecny minute przed i minutę po rozpoczęciu badania, od strony technicznej (i ekonomicznej) badanie ma sens jeśli jest powiązane z instalacją środków przeciwdziałania (zagłuszanie, szyfrowanie, maskowania).
Oczywiście inwigilacja elektroniczna jest zawsze tylko fragmentem problemu, nie można skutecznie chronić żadnych informacji bez działań kontrwywiadowczych natury osobowej.
W ostatnim czasie Polska żyje podsłuchami i stenogramami zapisanych rozmów. Zaczęło się od „afery hazardowej” z politykami Platformy w rolach głównych. Zbyszek (Chlebowski) rozmawiał z Rysiem (Sobiesiakiem). Lody mieli kręcić także Miro (Drzewiecki) i Grześ (Schetyna). Sprawa zakończyła się lawiną dymisji w rządzie i przyprawiła premiera Tuska o niemały ból głowy. Ustawa dotycząca gier hazardowych nie została co prawda napisana pod lobbystów, ale złe wrażenie pozostało. Kombinowało wielu, zazwyczaj w marnym stylu. Szybko okazało się, że to tylko wstęp do zabawy, jaką urządziło CBA.
Polacy poznali kulisy władzy i pikantny język najbardziej wpływowych polityków w kraju. Dlatego z nieco mniejszym zaskoczeniem przyjęto streszczenia rozmów na temat prywatyzacji stoczni. „Afera stoczniowa” wydawała się mocno nadmuchana, ale i ona zasiała nieco zamętu. Rozmowy ministra Aleksandra Grada z urzędnikami nie należały do najpiękniejszych. Wyszło szydło z worka – nie wiedziano, kto i po co kupuje stocznie, ale starano się je opchnąć za wszelką cenę. Wyszło, jak wyszło.
Najnowszym hitem są rzekome nagrania ABW. Na celowniku tym razem już nie przedstawiciele władzy, ale ci, którzy władzy patrzą na ręce. Nagrywano Bogdana Rymanowskiego (TVN24) i Cezarego Gmyza („Rzeczpospolita”). Wszystko miało dotyczyć sprawy Wojciecha Sumlińskiego, którego podejrzewa się o handel aneksem do raportu WSI. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że stenogramy nie zostały zniszczone (nie dotyczą sprawy), ale wykorzystano je w cywilnym procesie, który wiceszef ABW wytoczył „Rzeczpospolitej”.
Złotousty wicepremier Waldemar Pawlak w niedzielnym programie Radia Zet podsumował gorące wydarzenia: "Jeśli ktoś nie jest podsłuchiwany, to się nie liczy na tym świecie. Podsłuchy to dziś norma" – zauważył.
W takim państwie chyba faktycznie lepiej się „nie liczyć”. Wygląda na to, że jedyne, na co możemy liczyć, to nadgorliwość służb państwowych. Jerzy Szymański, zastępca prokuratora generalnego, podsumował całe zamieszanie słowami: "W ogóle nikt nie wie, ile jest podsłuchów i czy są należycie kontrolowane".
Dobrze wiedzieć.
Patryk Latacz
oceń artykuł:

ocena: +14
Komentarze (2)
Dokładne sprawdzenie obiektu (pomieszczenia) pod kątem potencjalnie zainstalowanych w nim urządzeń podsłuchowych jest to skomplikowany proces składający się z wieloetapowej pracy, który musi uwzględniać różne typy urządzeń podsłuchowych, ich specyfikę, sposób funkcjonowania a także możliwe sposoby montażu.
Wykrywanie współczesnych urządzeń podsłuchowych i rejestrujących z których część może być całkowicie pasywna tj. nie emitująca w danym momencie żadnego sygnału jest bardzo skomplikowanym zadaniem. Zazwyczaj jest to kompilacja różnych metod służących wykryciu różnych rodzajów urządzeń.
Jej składowymi są czynności takie jak:
- analiza spektrum elektromagnetycznego,
- korelacja sygnałów radiowych,
- rentgenografia,
- termografia,
- wykrywanie sygnatur układów półprzewodnikowych.
Oczywiście jest to zestaw podstawowych czynności, który nie wyczerpuje katalogu wszystkich możliwych i zalecanych metod sprawdzających, a i tak niewiele firm świadczących usługi komercyjne w zakresie sprawdzania pomieszczeń na ewentualność podsłuchu jest w stanie sprostać temu zadaniu na odpowiednim poziomie.
Procedura badania kontrinwigilacyjnego wg standardów tzw. "służbowych" obejmuje jeszcze kilka innych czynności poza wcześniej tu wymienionymi. Jest to temat na znacznie poważniejsze opracowanie, generalnie pamiętać należy jeszcze o kilku podstawowych zasadach:
- bez względu na zastosowane zaawansowane środki techniczne nie ma w 100% skutecznej procedury, bez manualnej, dokładnej rewizji pomieszczenia, demontażu ręcznego urządzeń i wyposażenia, itd., nie można mówić o profesjonalnym badaniu;
- sprzęt niezbędny do podstawowego (nawet) zakresu badań to poważna inwestycja w środki trwałe które muszą się zamortyzować, więc ... badanie jest drogie, oferty typu 50zł./m2 wykrywamy skutecznie wszystko należy z góry potraktować jak zwykłe oszustwo;
- oprócz fachowości osób wykonujących badanie istotne są także powiązania osobowe wykonawców, Polska to taki kraj w którym funkcjonuje pojęcie "fuchy", także w tzw. "służbach" i dotyczy to nie tylko działań defensywnych, trzeba się po prostu upewnić, że ten kto ma szukać nie będzie szukał tego co sam założył (lub koledzy);
- praktycznie rzecz biorąc w Polsce są 3-4 komercyjne ekipy zdolne do wykonania postawionych zadań, przed zleceniem czynności powinien Pan jednak znać temat na tyle dobrze (literatura dostępna w internecie) żeby nie popełnić podst. błędów technicznych (np. użycie tylko samego NJLD typu OSCOR, gdyż jest produkcji amerykańskiej i co łatwo przewidzieć istnieją podsłuchu tej samej produkcji dla niego niewykrywalne, pominięcie badań telefonów komórkowych pod katem VBT - częsty błąd, itp.), pamiętając, że koszt poszukiwania jest zbliżony (zazwyczaj) rzędem wielkości kwoty do ceny sprzętu który ekipa ma znaleźć;
- jakiekolwiek badanie jest o tyle skuteczne o ile podsłuch wcześniej założony nie zostanie usunięty (jeśli jest wewnątrz celu) lub wyłączony (urządzenia zdalne np. kierunkowe mikrofony MV) na skutek poinformowania podsłuchującego o zamiarze wykonania badania (najczęściej wskutek ustaleń z firma poszukująca nie zachowujących reguł tajności kontaktu, typu umawianie wizyty przez telefon);
- rezultat badania to tylko "zdjęcie", podsłuch może być obecny minute przed i minutę po rozpoczęciu badania, od strony technicznej (i ekonomicznej) badanie ma sens jeśli jest powiązane z instalacją środków przeciwdziałania (zagłuszanie, szyfrowanie, maskowania).
Oczywiście inwigilacja elektroniczna jest zawsze tylko fragmentem problemu, nie można skutecznie chronić żadnych informacji bez działań kontrwywiadowczych natury osobowej.
Racja