I kolejne 3 mecze za nami. To już 12,5 proc. całego Mundialu. Leci ten czas... Hitem póki co są wkurzające wuwuzele (to te trąbki, jakby co). Wszyscy kombinują jak można się ich pozbyć. Niedzielne mecze w iście piknikowym tempie. Słowenia wykorzystała szansę, Ghana lepsza od Serbii, a Niemcy... jak to Niemcy – grają swoje.
PODSUMOWANIE DNIA 3.
Algieria – Słowenia 0:1. Szczerze mówiąc, za wiele nie powiem, bo po pół godziny wyłączyłem telewizor. Obie reprezentacje z żelazną konsekwencją dążyły do tego, aby z teoretycznie słabego meczu nie uczynić przypadkiem spektaklu. Pokopali, pobiegali i tyle. Najgorzej mieli ci, którzy musieli przeprowadzać relacje minutowe... 4. minuta, 27. minuta, 88. minuta... Ale co się dziwić, skoro po pół godziny gry piłkarze ledwie dwukrotnie strzelali... A bramka, no cóż, nie pierwszy babol bramkarza na tych mistrzostwach. Jeśli zaś chodzi o wyczyny niekoniecznie sportowe, to warto wspomnieć o czerwonej kartce dla Ghezzala, który wyleciał z boiska za dwa żółte kartoniki, które zarobił w ciągu 15 minut (wszedł w 58. minucie, a w 73. już miał wolne).
Serbia – Ghana 0:1. Oj nie rozpieszczają nas piłkarze z tymi bramkami. Znowu swoje pięć minut miał rezerwowy. Kuzmanović miał wspierać drugą linię, skończyło się ręką i karnym dla Ghany. 23 strzały – nieźle. 5 celnych – już nie tak nieźle. Serbia ogólnie nie popisała się i może mieć problemy z wyjściem z grupy (następny mecz grają z Niemcami).
Niemcy – Australia 4:0. „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy” – wiem, że się powtarzam, wiem, że to banalne stwierdzenie, ale... miał Lineker rację. Dzisiaj Niemcy świetni. Bez specjalnego forsowania tempa stworzyli sobie masę sytuacji i już do przerwy zamiast 2:0 mogło być spokojnie ze 4 (sam Özil miał dwie 99-procentowe okazje plus Klose). Do perfekcji opanowane prostopadłe piłki. Co prawda, to Australia jako pierwsza stworzyła sobie niezłą sytuację, ale skończyło się na udzie Lahma. Również i w tym meczu rezerwowy miał swoje 5 minut... a dokładnie to 2 minuty, bo tyle potrzebował Cacau, żeby zdobyć gola po wejściu na boisko. Typowałem 3:0, a skończyło się 4:0, chociaż jakby było ze siedem, nikt by się nie obraził.
CO NAS CZEKA DZISIAJ?
13.20, TVP1 Holandia – Dania. Ech, tylko zakląć. Całkiem nieźle zapowiadający się mecz zostanie rozegrany o jakiejś dziwnej porze. Dla większości kibiców to środek pierwszego dnia niewolnictwa (praca w poniedziałek, ble!). Do rzeczy jednak – ostatnie 3 spotkania Holendrów: 2:1 z Meksykiem, 4:1 z Ghaną i 6:1 z Węgrami. Dania – 2:1 z Senegalem, 0:1 z Australią i 0:1 z RPA. 4. zespół rankingu FIFA gra z 36. Kuyt, Robben, Van Persie, Sneijder, Heitinga kontra jacyś piłkarze z Danii.
TYP: Statystyki podpowiadają, że będzie ze 3:1. Rozum jednak dodaje, że Duńczycy aż tak ciency nie są i mogą namieszać jak Amerykanie w meczu z Anglikami (chociaż tam to najwięcej namieszał Green). Wygra Holandia, chociaż od biedy można liczyć na remis.
15.50, TVP2 Japonia – Kamerun. Z Kamerunem to kojarzy się obecnie Roger Milla, który pokazuje jak to można cieszyć się z gola. Z Coca Colą pokazuje. Na MŚ cudów nie było i zazwyczaj kończyło się na spotkaniach grupowych. Japonia wcale nie lepiej. Jedynie u siebie (Mundial w 2002 roku) zdołała powalczyć i udało się jej wyjść w grupy. We Francji i Niemczech nie wygrali nawet meczu.
TYP: Nie ma sensu się rozpisywać, bo mecz pewnie będzie nudny. Typ? Strzelam – remis, no może Kamerun, o ile Eto’o i spółka nie pojechali do RPA jedynie się poopalać.
20.20, TVP1 Włochy – Paragwaj. Spotkanie faworytów grupy (poza nimi Nowa Zelandia i nasi pogromcy – Słowacja). 16-krotny uczestnik MŚ, 4-krotny triumfator kontra Paragwaj (ech, szkoda że już Chilavert nie gra). Włosi, jakby nie było, to obrońcy trofeum i jedna z lepszych turniejowych drużyn na świecie. Grupę mają niemiłosiernie łatwą i pytanie tylko, od którego meczu zaczną się rozkręcać. Co ciekawe, reprezentacja Włoch w całości złożona jest z krajowych zawodników (m.in. 6 z Juventusu, 3 z Milanu).
TYP: Jednak Włosi. Gattuso po Mundialu odchodzi – będzie mu zależało. A jak jemu będzie, to on już resztę zmobilizuje. Paragwaj nawet na papierze nie wygląda groźnie (Santa Cruz? Że kto? Że skąd?). A kurs ponad 2 jest na pewno łakomym kąskiem. Dla ostrożniejszych wersja z remisem, tyle że tutaj ledwie po kursie 1.20.
Paweł Myśliwiec

oceń artykuł:

ocena: +4
Dodaj komentarz
Komentarze (4)
-
Gość
2010-06-14 18:58:10
Jacyś piłkarze Danii? Czy ty w ogóle wiesz o kim piszesz?
-
Gość
2010-06-14 17:06:52
http://www.womenshealth.zafriko.pl/kat/damskie_sprawy/badz_dobrym_ojcem
obczajać i rejcić
-
Gość
2010-06-14 13:59:22
WWW.SEANSE.ORG FILMY ONLINE - ZERO LIMITÓW!
-
Gość
2010-06-14 11:13:09
przy 'co nas czeka dzisiaj' powinniscie podac dokladna godzine transmisji tv ;/
I kolejne 3 mecze za nami. To już 12,5 proc. całego Mundialu. Leci ten czas... Hitem póki co są wkurzające wuwuzele (to te trąbki, jakby co). Wszyscy kombinują jak można się ich pozbyć. Niedzielne mecze w iście piknikowym tempie. Słowenia wykorzystała szansę, Ghana lepsza od Serbii, a Niemcy... jak to Niemcy – grają swoje.
13.20, TVP1 Holandia – Dania. Ech, tylko zakląć. Całkiem nieźle zapowiadający się mecz zostanie rozegrany o jakiejś dziwnej porze. Dla większości kibiców to środek pierwszego dnia niewolnictwa (praca w poniedziałek, ble!). Do rzeczy jednak – ostatnie 3 spotkania Holendrów: 2:1 z Meksykiem, 4:1 z Ghaną i 6:1 z Węgrami. Dania – 2:1 z Senegalem, 0:1 z Australią i 0:1 z RPA. 4. zespół rankingu FIFA gra z 36. Kuyt, Robben, Van Persie, Sneijder, Heitinga kontra jacyś piłkarze z Danii.
15.50, TVP2 Japonia – Kamerun. Z Kamerunem to kojarzy się obecnie Roger Milla, który pokazuje jak to można cieszyć się z gola. Z Coca Colą pokazuje. Na MŚ cudów nie było i zazwyczaj kończyło się na spotkaniach grupowych. Japonia wcale nie lepiej. Jedynie u siebie (Mundial w 2002 roku) zdołała powalczyć i udało się jej wyjść w grupy. We Francji i Niemczech nie wygrali nawet meczu.
20.20, TVP1 Włochy – Paragwaj. Spotkanie faworytów grupy (poza nimi Nowa Zelandia i nasi pogromcy – Słowacja). 16-krotny uczestnik MŚ, 4-krotny triumfator kontra Paragwaj (ech, szkoda że już Chilavert nie gra). Włosi, jakby nie było, to obrońcy trofeum i jedna z lepszych turniejowych drużyn na świecie. Grupę mają niemiłosiernie łatwą i pytanie tylko, od którego meczu zaczną się rozkręcać. Co ciekawe, reprezentacja Włoch w całości złożona jest z krajowych zawodników (m.in. 6 z Juventusu, 3 z Milanu).
PODSUMOWANIE DNIA 3.
Algieria – Słowenia 0:1. Szczerze mówiąc, za wiele nie powiem, bo po pół godziny wyłączyłem telewizor. Obie reprezentacje z żelazną konsekwencją dążyły do tego, aby z teoretycznie słabego meczu nie uczynić przypadkiem spektaklu. Pokopali, pobiegali i tyle. Najgorzej mieli ci, którzy musieli przeprowadzać relacje minutowe... 4. minuta, 27. minuta, 88. minuta... Ale co się dziwić, skoro po pół godziny gry piłkarze ledwie dwukrotnie strzelali... A bramka, no cóż, nie pierwszy babol bramkarza na tych mistrzostwach. Jeśli zaś chodzi o wyczyny niekoniecznie sportowe, to warto wspomnieć o czerwonej kartce dla Ghezzala, który wyleciał z boiska za dwa żółte kartoniki, które zarobił w ciągu 15 minut (wszedł w 58. minucie, a w 73. już miał wolne).
Serbia – Ghana 0:1. Oj nie rozpieszczają nas piłkarze z tymi bramkami. Znowu swoje pięć minut miał rezerwowy. Kuzmanović miał wspierać drugą linię, skończyło się ręką i karnym dla Ghany. 23 strzały – nieźle. 5 celnych – już nie tak nieźle. Serbia ogólnie nie popisała się i może mieć problemy z wyjściem z grupy (następny mecz grają z Niemcami).
Niemcy – Australia 4:0. „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy” – wiem, że się powtarzam, wiem, że to banalne stwierdzenie, ale... miał Lineker rację. Dzisiaj Niemcy świetni. Bez specjalnego forsowania tempa stworzyli sobie masę sytuacji i już do przerwy zamiast 2:0 mogło być spokojnie ze 4 (sam Özil miał dwie 99-procentowe okazje plus Klose). Do perfekcji opanowane prostopadłe piłki. Co prawda, to Australia jako pierwsza stworzyła sobie niezłą sytuację, ale skończyło się na udzie Lahma. Również i w tym meczu rezerwowy miał swoje 5 minut... a dokładnie to 2 minuty, bo tyle potrzebował Cacau, żeby zdobyć gola po wejściu na boisko. Typowałem 3:0, a skończyło się 4:0, chociaż jakby było ze siedem, nikt by się nie obraził.
CO NAS CZEKA DZISIAJ?
TYP: Statystyki podpowiadają, że będzie ze 3:1. Rozum jednak dodaje, że Duńczycy aż tak ciency nie są i mogą namieszać jak Amerykanie w meczu z Anglikami (chociaż tam to najwięcej namieszał Green). Wygra Holandia, chociaż od biedy można liczyć na remis.
TYP: Nie ma sensu się rozpisywać, bo mecz pewnie będzie nudny. Typ? Strzelam – remis, no może Kamerun, o ile Eto’o i spółka nie pojechali do RPA jedynie się poopalać.
TYP: Jednak Włosi. Gattuso po Mundialu odchodzi – będzie mu zależało. A jak jemu będzie, to on już resztę zmobilizuje. Paragwaj nawet na papierze nie wygląda groźnie (Santa Cruz? Że kto? Że skąd?). A kurs ponad 2 jest na pewno łakomym kąskiem. Dla ostrożniejszych wersja z remisem, tyle że tutaj ledwie po kursie 1.20.
Paweł Myśliwiec
oceń artykuł:

ocena: +4
Komentarze (4)
Jacyś piłkarze Danii? Czy ty w ogóle wiesz o kim piszesz?
http://www.womenshealth.zafriko.pl/kat/damskie_sprawy/badz_dobrym_ojcem
obczajać i rejcić
WWW.SEANSE.ORG FILMY ONLINE - ZERO LIMITÓW!
przy 'co nas czeka dzisiaj' powinniscie podac dokladna godzine transmisji tv ;/