Kilka dni temu pisaliśmy o Marcie Kaczyńskiej, która z testamentem i dziedzictwem tragicznie zmarłych rodziców poszła prosto do redakcji "Gali". Przy okazji zrobiła sobie słoneczną sesję zdjęciową na plaży, odpowiedziała na sporo pytań i tak dalej, i tak dalej. Nie byliśmy zachwyceni, bo podejrzewaliśmy, że to dopiero początek medialnej przygody córki Marii i Lecha Kaczyńskich. I nie chodzi o to, że życzymy jej źle. Wręcz przeciwnie.
Nieśmiało posądziliśmy ją nawet o "kucie żelaza" po katastrofie smoleńskiej. Nagła popularność, rozpoznawalność, współczucie i sympatia tłumów... Nie trudno o zatracenie zmysłu samozachowawczego. Bo skoro wszyscy się mną tak interesują, chcą tak dużo wiedzieć i są tak bardzo mili, to dlaczego nie zrobić czegoś dla nich? A, niech im będzie. Zrobimy sesyjkę, wywiadzik i jakoś pójdzie. A może coś jeszcze na tym ugram.
Gdyby medialna przygoda skończyła się na pojedynczych wystąpieniach - pal licho. Doszło jednak do sytuacji, kiedy smutna Marta smutnymi przemyśleniami dzieli się z nami za pomocą niemal każdej możliwej kolorowej gazety na rynku. W tym samym czasie co "Gala" pojawiły się kolejne - "Viva" i "Show". 3 okładki (jedna na spółkę z Krystyną Jandą) w przeciągu tygodnia, 3 wywiady i każdy zapowiadany jako pierwszy, jedyny, najprawdziwszy.
Teraz nie mamy już niemal cienia wątpliwości, że to po pierwsze - włączenie się w kampanię wyborczą stryja, a po drugie - walka o zainteresowanie, które przyda się, gdy sama Marta wejdzie do polityki. A, że wejdzie, to już niemal pewne. Sama tak sugeruje.
Na rozpoczynający się tydzień przepowiadamy przynajmniej jeden "pierwszy wywiad po tragedii" i ze 2 ustawki w wysokonakładowych brukowcach. Oczywiście z jednym z kandydatów na prezydenta...
Patryk Latacz

Czytaj również:
Marta Kaczyńska: nie wykluczam kariery politycznej
Niecałe 2 miesiące po katastrofie Marta Kaczyńska przemówiła. Przy okazji zrobiła sobie rodzinną sesję na plaży. A wszystko to w...
Tupolew spadł, bo kontrolerzy ściemniali?
Wszystko wskazuje na to, że specjalnie podali błędny komunikat, żeby odwieść polską załogę od lądowania. Niestety, po 25 sekundach samolot...
oceń artykuł:

ocena: +2
Dodaj komentarz
Komentarze (9)
Kilka dni temu pisaliśmy o Marcie Kaczyńskiej, która z testamentem i dziedzictwem tragicznie zmarłych rodziców poszła prosto do redakcji "Gali". Przy okazji zrobiła sobie słoneczną sesję zdjęciową na plaży, odpowiedziała na sporo pytań i tak dalej, i tak dalej. Nie byliśmy zachwyceni, bo podejrzewaliśmy, że to dopiero początek medialnej przygody córki Marii i Lecha Kaczyńskich. I nie chodzi o to, że życzymy jej źle. Wręcz przeciwnie.
Nieśmiało posądziliśmy ją nawet o "kucie żelaza" po katastrofie smoleńskiej. Nagła popularność, rozpoznawalność, współczucie i sympatia tłumów... Nie trudno o zatracenie zmysłu samozachowawczego. Bo skoro wszyscy się mną tak interesują, chcą tak dużo wiedzieć i są tak bardzo mili, to dlaczego nie zrobić czegoś dla nich? A, niech im będzie. Zrobimy sesyjkę, wywiadzik i jakoś pójdzie. A może coś jeszcze na tym ugram.
Gdyby medialna przygoda skończyła się na pojedynczych wystąpieniach - pal licho. Doszło jednak do sytuacji, kiedy smutna Marta smutnymi przemyśleniami dzieli się z nami za pomocą niemal każdej możliwej kolorowej gazety na rynku. W tym samym czasie co "Gala" pojawiły się kolejne - "Viva" i "Show". 3 okładki (jedna na spółkę z Krystyną Jandą) w przeciągu tygodnia, 3 wywiady i każdy zapowiadany jako pierwszy, jedyny, najprawdziwszy.
Teraz nie mamy już niemal cienia wątpliwości, że to po pierwsze - włączenie się w kampanię wyborczą stryja, a po drugie - walka o zainteresowanie, które przyda się, gdy sama Marta wejdzie do polityki. A, że wejdzie, to już niemal pewne. Sama tak sugeruje.
Na rozpoczynający się tydzień przepowiadamy przynajmniej jeden "pierwszy wywiad po tragedii" i ze 2 ustawki w wysokonakładowych brukowcach. Oczywiście z jednym z kandydatów na prezydenta...
Patryk Latacz
Czytaj również:
Marta Kaczyńska: nie wykluczam kariery politycznej
Niecałe 2 miesiące po katastrofie Marta Kaczyńska przemówiła. Przy okazji zrobiła sobie rodzinną sesję na plaży. A wszystko to w...
Tupolew spadł, bo kontrolerzy ściemniali?
Wszystko wskazuje na to, że specjalnie podali błędny komunikat, żeby odwieść polską załogę od lądowania. Niestety, po 25 sekundach samolot...
oceń artykuł:

ocena: +2
Komentarze (9)
Niedaleko padło jabłko od jabłoni. Na śmierci bliskich można zbić kapitał.
i tak sie wszyscy wytepiliśmy xD idzie koniec swiata i tyle :>
xD
Zarabianie za czytanie artykułów (nie żadne buxy!!!) 1$ dziennie w kilka minut:
http://www.readbud.com/?ref=4432372
Więcej info pod numerem gg:
24270191
Piszecie o nich "kurduple", "cwaniaki" itp, itd a potem macie pretensje że obsmarowuja nas ludzie z innych krajów...rząd jest jaki jest ale skoro my nie będziemy miec do nich szacunku to nikt nie bedzie miał i tak zawsze bądą nas gnoić...a cóż trzeba przyznac że żaden prezydent nie był z mojej bajki ale wypada bynajmiec posiadac troche szacunku
Frajerka chce jeszcze się za politykę brać xd hahaha :P żałosna
WWW.SEANSE.ORG FILMY ONLINE - ZERO LIMITÓW!
Pedał..
A skąd to możesz wiedzieć? Chyba stąd że obracasz się w środowisku pedałów i sam nim jesteś...
.. weź się nie maraj..