Poniższy tekst nijak nie pasuje do hanterowego klimatu, ale nieraz wypada obwieścić światu rzeczy doniosłe. A ta do nich zalicza się z całą pewnością. Żadne tam festiwale, żadne wydarzenia sportowe (chociaż Mistrzostwa Świata tuż, tuż!), żadnych gołych babek i dziwnych zjawisk natury. Będzie o biznesie. O fakturach w biznesie.
Strzelam, że wielu Czytelników Hantera ma do czynienia z fakturami na co dzień. Tony przewalanego papieru – jak nie w pracy, to w domu. Kablówka, gaz, prąd, a w firmach miliony innych spraw – zapłacił, nie zapłacił, wysłał, nie wysłał. Na sam widok listonosza człowiek ma odruch wymiotny, gdy musi zasiąść do „lektury” tych wszystkich świstków, a co gorsze musi potem podpisać, podbić pieczęcią i znowu puścić w ruch „pocztowy”.
Nadchodzą zdecydowanie lepsze czasy. Naczelny Sąd Administracyjny ledwie kilka dni temu wydał precedensowy wyrok o tym, że elektroniczne faktury są jak najbardziej ważne i wiążące. Wystarczy skaner i po sprawie. Mail i z głowy. Dla osób, które nie mają z tym do czynienia na co dzień sprawa może wydawać się banalna. Ale dla ludzi, którzy wysyłają tych faktur dziesiątki, jest to wiadomość na miarę narodzin dziecięcia. Zero kopert, klejenia, podpisywania, stemplowania. Skan (a często i bez tego można się obejść, zwłaszcza gdy faktury generuje jakiś program), mail i poszło w świat.
Wygodne jest to również z punktu widzenia odbiorcy. Nie przekopuje się przez listy, tylko na bieżąco dostaje wymagane dokumenty. Bez ton segregatorów, a jedynie z folderem na dysku. Wszystko pod ręką, dostępne przy pomocy kilku kliknięć myszką.
Skala zmian odczuwalna będzie również dla wielu firm, które zaoszczędzą masę kasy. Dla szarego zjadacza chleba, to zazwyczaj grosze, ale dla kogoś, kto dziennie wysyła dziesiątki faktur (choćby sklepy internetowe), to masa kasy w portfelu. Zero papieru, zero drukowania, oszczędność sprzętu (drukarki), mniejszy koszt choćby najzwyklejszego tuszu. Oczywiście na rozwój tej, nazwijmy to, branży, poczekamy, ale coraz więcej firm oferuje takie możliwości. Choćby sieć UPC (nie żeby reklamował, po prostu korzystam), która swoim abonentom dostarcza faktury w formacie PDF. Rzucić okiem, zalogować się do internetowego banku, zapłacić i miesiąc z głowy. Bez papierków, chodzenia na pocztę, tracenia czasu... Szybko, łatwo i przyjemnie. Taki XXI wiek mi się podoba.
Paweł Myśliwiec

Czytaj również:
Wkręceni w umowę. Jak nie dać się nabrać operatorom?
Firmy telekomunikacyjne żerują na naszej naiwności i nieznajomości prawa. Podpisujemy umowę, a później orientujemy się, że nie wszystko gra.
Oszczędności? Partnerka NIE MUSI wiedzieć
Bardzo wielu z nas dysponuje pieniędzmi, o których nie mają pojęcia nasze partnerki. Czy to normalne?
oceń artykuł:

ocena: 0
Dodaj komentarz
Komentarze (0)
Poniższy tekst nijak nie pasuje do hanterowego klimatu, ale nieraz wypada obwieścić światu rzeczy doniosłe. A ta do nich zalicza się z całą pewnością. Żadne tam festiwale, żadne wydarzenia sportowe (chociaż Mistrzostwa Świata tuż, tuż!), żadnych gołych babek i dziwnych zjawisk natury. Będzie o biznesie. O fakturach w biznesie.
Strzelam, że wielu Czytelników Hantera ma do czynienia z fakturami na co dzień. Tony przewalanego papieru – jak nie w pracy, to w domu. Kablówka, gaz, prąd, a w firmach miliony innych spraw – zapłacił, nie zapłacił, wysłał, nie wysłał. Na sam widok listonosza człowiek ma odruch wymiotny, gdy musi zasiąść do „lektury” tych wszystkich świstków, a co gorsze musi potem podpisać, podbić pieczęcią i znowu puścić w ruch „pocztowy”.
Nadchodzą zdecydowanie lepsze czasy. Naczelny Sąd Administracyjny ledwie kilka dni temu wydał precedensowy wyrok o tym, że elektroniczne faktury są jak najbardziej ważne i wiążące. Wystarczy skaner i po sprawie. Mail i z głowy. Dla osób, które nie mają z tym do czynienia na co dzień sprawa może wydawać się banalna. Ale dla ludzi, którzy wysyłają tych faktur dziesiątki, jest to wiadomość na miarę narodzin dziecięcia. Zero kopert, klejenia, podpisywania, stemplowania. Skan (a często i bez tego można się obejść, zwłaszcza gdy faktury generuje jakiś program), mail i poszło w świat.
Wygodne jest to również z punktu widzenia odbiorcy. Nie przekopuje się przez listy, tylko na bieżąco dostaje wymagane dokumenty. Bez ton segregatorów, a jedynie z folderem na dysku. Wszystko pod ręką, dostępne przy pomocy kilku kliknięć myszką.
Skala zmian odczuwalna będzie również dla wielu firm, które zaoszczędzą masę kasy. Dla szarego zjadacza chleba, to zazwyczaj grosze, ale dla kogoś, kto dziennie wysyła dziesiątki faktur (choćby sklepy internetowe), to masa kasy w portfelu. Zero papieru, zero drukowania, oszczędność sprzętu (drukarki), mniejszy koszt choćby najzwyklejszego tuszu. Oczywiście na rozwój tej, nazwijmy to, branży, poczekamy, ale coraz więcej firm oferuje takie możliwości. Choćby sieć UPC (nie żeby reklamował, po prostu korzystam), która swoim abonentom dostarcza faktury w formacie PDF. Rzucić okiem, zalogować się do internetowego banku, zapłacić i miesiąc z głowy. Bez papierków, chodzenia na pocztę, tracenia czasu... Szybko, łatwo i przyjemnie. Taki XXI wiek mi się podoba.
Paweł Myśliwiec
Czytaj również:
Wkręceni w umowę. Jak nie dać się nabrać operatorom?
Firmy telekomunikacyjne żerują na naszej naiwności i nieznajomości prawa. Podpisujemy umowę, a później orientujemy się, że nie wszystko gra.
Oszczędności? Partnerka NIE MUSI wiedzieć
Bardzo wielu z nas dysponuje pieniędzmi, o których nie mają pojęcia nasze partnerki. Czy to normalne?
oceń artykuł:

ocena: 0
Komentarze (0)