Chrysler powoli wychodzi z kłopotów związanych z kryzysem finansowym i wprowadzając na rynek nowe modele próbuje uratować się przed bankructwem. Koncern zaczął od wprowadzenia zmian w najlepiej sprzedających się modelach, których dobra sprzedaż pozwoliłaby na eksperymenty i wprowadzanie całkowicie nowych modeli także w segmentach, w których amerykański koncern nie miał dotychczas zbyt wiele do powiedzenia.
Rewolucji nie było i większość fanów marki odetchnęło z ulgą, widząc, że Grand Cherokee anno domini 2010 różni się od swojego poprzednika tak nieznacznie, że można go kupić bez obaw o donos życzliwego sąsiada do najbliższego urzędu skarbowego.
Linia najnowszego flagowego Jeepa zmieniła się nieznacznie, jednak na tyle, że zyskał on nieco szlachetności i powagi. Nie zmienił się natomiast prawdopodobnie współczynnik oporu powietrza i nadal jest równy pionowej ścianie. Prawdziwym fanom marki nie przeszkadza to jednak ani trochę.
Bardziej istotne jest to, że nowym Grand Cherokee można będzie teraz wjeżdżać na jeszcze bardziej strome wzniesienia i pokonywać jeszcze trudniejszy teren, a ci którzy zapomnieli kaloszy znajdą w nowej odsłonie Cherokee znakomitego kompana do wędkowania, bo samochód nie boi się brodzenia w nawet stosunkowo głębokiej wodzie.
Do dyspozycji kierowców początkowo zostaną oddane 2 silniki: 290-konny V6 dla „oszczędnych” i pięknie brzmiące V8 o mocy niemalże 360 KM. Ten drugi, to znany z innych modeli koncernu 5.7-litrowy silnik HEMI. Mimo wielu różnic, oba silniki mają jedną wspólną cechę. Wystarczy kilka przyspieszeń z gazem wciśniętym w podłogę, by zachwiać światowymi cenami ropy. Na szczęście na rynek europejski, Chrysler szykuje także Grand Cherokee wyposażony w silnik diesla, o którym jednak dziś jeszcze niewiele wiadomo. Podobnie z europejskimi cenami bestsellera Jeepa. W USA nowy model będzie kosztował od 30-45 000 USD. Patrząc na dotychczasową politykę cenową amerykańskich marek w Europie, oznacza to, że nie kupimy go taniej niż za 150 000 ZŁ i to w wersji bardziej ubogiej, niż uliczny sprzedawca w Kalkucie.





Marcin Kozłowski

Czytaj również:
Smakowita bryka - Wald International Black Bison
Japońska firma Wald International, biorąca na warsztat najbardziej luksusowe marki, tym razem zajęła się modyfikacjami nowego Mercedesa Klasy E.
911 KM w Porsche od Switzer Performance
Jeszcze kilka dni temu wszyscy czekali na 620-konne Porsche GT2 RS. Dzisiaj, dzięki Switzer Performance, możemy poczuć moc aż 911...
Chrysler powoli wychodzi z kłopotów związanych z kryzysem finansowym i wprowadzając na rynek nowe modele próbuje uratować się przed bankructwem. Koncern zaczął od wprowadzenia zmian w najlepiej sprzedających się modelach, których dobra sprzedaż pozwoliłaby na eksperymenty i wprowadzanie całkowicie nowych modeli także w segmentach, w których amerykański koncern nie miał dotychczas zbyt wiele do powiedzenia.
Rewolucji nie było i większość fanów marki odetchnęło z ulgą, widząc, że Grand Cherokee anno domini 2010 różni się od swojego poprzednika tak nieznacznie, że można go kupić bez obaw o donos życzliwego sąsiada do najbliższego urzędu skarbowego.
Linia najnowszego flagowego Jeepa zmieniła się nieznacznie, jednak na tyle, że zyskał on nieco szlachetności i powagi. Nie zmienił się natomiast prawdopodobnie współczynnik oporu powietrza i nadal jest równy pionowej ścianie. Prawdziwym fanom marki nie przeszkadza to jednak ani trochę.
Bardziej istotne jest to, że nowym Grand Cherokee można będzie teraz wjeżdżać na jeszcze bardziej strome wzniesienia i pokonywać jeszcze trudniejszy teren, a ci którzy zapomnieli kaloszy znajdą w nowej odsłonie Cherokee znakomitego kompana do wędkowania, bo samochód nie boi się brodzenia w nawet stosunkowo głębokiej wodzie.
Do dyspozycji kierowców początkowo zostaną oddane 2 silniki: 290-konny V6 dla „oszczędnych” i pięknie brzmiące V8 o mocy niemalże 360 KM. Ten drugi, to znany z innych modeli koncernu 5.7-litrowy silnik HEMI. Mimo wielu różnic, oba silniki mają jedną wspólną cechę. Wystarczy kilka przyspieszeń z gazem wciśniętym w podłogę, by zachwiać światowymi cenami ropy. Na szczęście na rynek europejski, Chrysler szykuje także Grand Cherokee wyposażony w silnik diesla, o którym jednak dziś jeszcze niewiele wiadomo. Podobnie z europejskimi cenami bestsellera Jeepa. W USA nowy model będzie kosztował od 30-45 000 USD. Patrząc na dotychczasową politykę cenową amerykańskich marek w Europie, oznacza to, że nie kupimy go taniej niż za 150 000 ZŁ i to w wersji bardziej ubogiej, niż uliczny sprzedawca w Kalkucie.
Marcin Kozłowski
Czytaj również:
Smakowita bryka - Wald International Black Bison
Japońska firma Wald International, biorąca na warsztat najbardziej luksusowe marki, tym razem zajęła się modyfikacjami nowego Mercedesa Klasy E.
911 KM w Porsche od Switzer Performance
Jeszcze kilka dni temu wszyscy czekali na 620-konne Porsche GT2 RS. Dzisiaj, dzięki Switzer Performance, możemy poczuć moc aż 911...
oceń artykuł:

ocena: +1
Komentarze (4)
49CJTQ yhygnlugsfim, [url=http://cmxhvkoogbuo.com/]cmxhvkoogbuo[/url], [link=http://akqinrjsvkhs.com/]akqinrjsvkhs[/link], http://thnccqlymikq.com/
Jak tylko wejdzie do polskich salonów to go kupuje!:)
Gratuluję, dobry wybór.
Nawet ładny.