Kajam się drodzy Czytelnicy! Już dwukrotnie wspominałem o Wikipedii, która coraz częściej staje się głównym źródłem informacji (nie żeby było to złe, po prostu można inaczej). Po raz pierwszy napisałem o tym przy okazji prac magisterskich, po raz drugi przy okazji CV (chociaż tutaj chodziło bardziej o pokolenie Wikipedii). Nie zmienia to faktu, że powinienem teraz odszczekać każde słowo na temat tej internetowej encyklopedii. Bo jeśli korzysta z niej człowiek, który za kilka tygodni może zostać prezydentem Polski, no to co ja mogę.
W sumie poniższa informacja jest z cyklu odgrzewanych kotletów, ale możliwe, że ktoś jeszcze nie trafił na tego newsa. Zaznaczam, dramatu żadnego nie ma. Ot, po prostu Bronisław Komorowski, pełniący obecnie obowiązki prezydenta, postanowił skorzystać z Wikipedii jako źródła informacji. Pewnie robił to niejednokrotnie, tyle że po raz pierwszy zdarzyło się, aby obnosił się z tym wśród kamer i aparatów. A te, jak wiadomo, czuwają zawsze.
Kandydat PO na prezydenta Polski wpadł przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego (RBN). Ogłaszając na konferencji prasowej informacje na ten temat, miał w Konstytucji RP wydruk na temat RBN pochodzący z Wikipedii z odręcznymi notatkami. Jak poinformowały media, Marszałek dość sprytnie wybrnął z kłopotliwej sytuacji, twierdząc że: „Należy sięgać do wszelkich źródeł wiedzy i informacji, szczególnie tych, które dają możliwość szybkiego uzyskiwania wiedzy, szybkiego także podejmowania decyzji i działania”. Przedstawiciele PO uznali, że żadnej wpadki nie było, a w sumie to nawet dobrze, bo świadczy o tym, że Komorowski jest człowiekiem nowoczesnym i w ogóle z Internetem za pan brat.
Paweł Myśliwiec

Czytaj również:
Wybory 2010: jeden z DZIESIĘCIU
Andrzej Lepper nie dał za wygraną i wystartuje. PKW się pomyliła. Jak wygląda sprawa reszty kandydatów? Kto się liczy?
Polityczny HAZARD. Na Bronku i Jarku niewiele zyskasz
Już dziś możemy obstawiać zwycięzcę czerwcowych wyborów prezydenckich. Kaczyński i Komorowski nie przyniosą nam zbyt dużej wygranej. Inni - owszem.
oceń artykuł:

ocena: +3
Dodaj komentarz
Komentarze (5)
Kajam się drodzy Czytelnicy! Już dwukrotnie wspominałem o Wikipedii, która coraz częściej staje się głównym źródłem informacji (nie żeby było to złe, po prostu można inaczej). Po raz pierwszy napisałem o tym przy okazji prac magisterskich, po raz drugi przy okazji CV (chociaż tutaj chodziło bardziej o pokolenie Wikipedii). Nie zmienia to faktu, że powinienem teraz odszczekać każde słowo na temat tej internetowej encyklopedii. Bo jeśli korzysta z niej człowiek, który za kilka tygodni może zostać prezydentem Polski, no to co ja mogę.
W sumie poniższa informacja jest z cyklu odgrzewanych kotletów, ale możliwe, że ktoś jeszcze nie trafił na tego newsa. Zaznaczam, dramatu żadnego nie ma. Ot, po prostu Bronisław Komorowski, pełniący obecnie obowiązki prezydenta, postanowił skorzystać z Wikipedii jako źródła informacji. Pewnie robił to niejednokrotnie, tyle że po raz pierwszy zdarzyło się, aby obnosił się z tym wśród kamer i aparatów. A te, jak wiadomo, czuwają zawsze.
Kandydat PO na prezydenta Polski wpadł przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego (RBN). Ogłaszając na konferencji prasowej informacje na ten temat, miał w Konstytucji RP wydruk na temat RBN pochodzący z Wikipedii z odręcznymi notatkami. Jak poinformowały media, Marszałek dość sprytnie wybrnął z kłopotliwej sytuacji, twierdząc że: „Należy sięgać do wszelkich źródeł wiedzy i informacji, szczególnie tych, które dają możliwość szybkiego uzyskiwania wiedzy, szybkiego także podejmowania decyzji i działania”. Przedstawiciele PO uznali, że żadnej wpadki nie było, a w sumie to nawet dobrze, bo świadczy o tym, że Komorowski jest człowiekiem nowoczesnym i w ogóle z Internetem za pan brat.
Paweł Myśliwiec
Czytaj również:
Wybory 2010: jeden z DZIESIĘCIU
Andrzej Lepper nie dał za wygraną i wystartuje. PKW się pomyliła. Jak wygląda sprawa reszty kandydatów? Kto się liczy?
Polityczny HAZARD. Na Bronku i Jarku niewiele zyskasz
Już dziś możemy obstawiać zwycięzcę czerwcowych wyborów prezydenckich. Kaczyński i Komorowski nie przyniosą nam zbyt dużej wygranej. Inni - owszem.
oceń artykuł:

ocena: +3
Komentarze (5)
Kandydat na prezydenta takie podstawy ma miec w głowie a nie w nosie.
dzieki wikipedii powstaly wszystkie moje referaty do zaliczenia ;p no i szkola zdana :D
wikipedia to źródło jak każde inne. lepiej korzystać z niej, niż czytać jakieś informacje z blogów i prywatnych stron, bo to dopiero bywają bzdury.
NO i co z tego ze miał info z wikipedii?? co za żenada... i nie dość sprytnie tylko normalnie oświadczył ze korzysta z neta...
nie kapuje co wszyscy mają do wikipedii.. może nie jest tak wiarygodna jak drogie encyklopedie ale jest szybka i prosta ;]