Wjechała schodami do centrum handlowego, bo... tak mówił znak
Zatrzymana za zbyt kusą spódniczkę!
DROGOWI EGOIŚCI: Kobiety i szpanerzy
Uwaga, facet na drodze!
Fanka Żółwi Ninja odpicowała sobie brykę
Wojna o kusą spódniczkę
Mini w wersji BARDZO MINI
załóż nowy klub
zobacz wszystkie kluby »
Tagi: duże bobasy, wielkie bobasy, pełnoletność, pełnoletni, na garnuszku rodziców, utrzymanie, samodzielność, brak samodzielności, kiedy się usamodzielnić, kiedy się wyprowadzić i życie na własny rachunek 2010-03-30
Ocena: +5

LOGOWANIE

Zaloguj się aby korzystać z pełnej funkcjonalności serwisu.


REJESTRACJA


Pole nie może być puste.
Copyright © 2009 Hanter.pl | G7 Media. Wszelkie prawa zastrzeżone
Jakiś czas temu pisaliśmy o pomyśle włoskiego ministra administracji publicznej, który chce zmusić wszystkich pełnoletnich obywateli do wyprowadzenia się z domu rodzinnego i życia na własną rękę. Badania wykazują bowiem, że aż 70 procent Włochów do 39 roku życia, mieszka nadal z rodzicami. "Dorosłe bobasy", bo tak potocznie nazywa się ludzi metrykalnie pełnoletnich, ale niezdolnych do samodzielnego życia, to jednak problem w większości rozwiniętych krajów.
Młodzi ludzie (chociaż patrząc na badania, trudno nazwać ich "młodymi") pozostają na garnuszku rodziców, jak długo się tylko da. Cenią domowe obiadki, brak obowiązków i bezinteresowną pomoc najbliższych. O wiele łatwiej żyje się w domu, gdzie zawsze czeka na ciebie ciepły obiad czy wyprasowane ubrania, a nawet rachunkami nie specjalnie musisz się przejmować.
Amerykański "The Washington Post" alarmuje, że już niedługo Stany Zjednoczone staną się drugimi Włochami. Reforma zdrowotna Baracka Obamy wprowadza bowiem przepis, który właśnie na rodzicach pozostawia obowiązek ubezpieczenia dzieci aż do 26 roku życia. Niezależnie od tego, czy potomek pracuje, a także bez względu na stan cywilny. W ten sposób niemal ustawowo zmieni się granica realnej dorosłości.
Już dzisiaj w USA dominują dorosłe dzieci, które mimo tego, że są w stanie żyć na własną rękę, decyzję o opuszczeniu rodzinnego gniazda odkładają w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nowe przepisy dadzą im do tego kolejny argument. "The Washington Post" opisuje absurdalne sytuacje, kiedy to rodzice stawiają się na rozmowę kwalifikacyjną zamiast pociech, a nawet usprawiedliwiają "nieobecności" dziecka w pracy.
Jeszcze niedawno marzeniem każdego dorastającego człowieka było jak najszybsze usamodzielnienie. Teraz liczy się przede wszystkim wygoda, więc z rodzinnego ciepła nie tak łatwo zrezygnować.
Patryk Latacz
HANTER ♥ facebook
Czytaj również:
Sukces po polsku. Stawiamy na luksus, rodzina w tyle...
Cenimy drogie gadżety i przyjemności. Zapominamy o rodzinie i poczuciu spełnienia. Zobacz, co jest oznaką sukcesu dla najlepiej zarabiających rodaków.
Zapracuj na posadę: jak zacząć
Jak się odnaleźć na trudnym rynku pracy i zawalczyć o wymarzoną posadę.
oceń artykuł:

ocena: +5
Komentarze (6)
ja jestem kobietą i wyniosłam się w wieku 18.. Teraz mam 25 i pełną świadomość że wszystko co mam w życiu zawdzięczam sobie. Wiem ile kosztuje prąd, gaz, czynsz tym bardziej każdą która mam doceniam po stokroć!
Ja za nic nie potrafiłabym wytrzymać pod jednym dachem z rodzicami. Za bardzo cenię wolność.
Ja osobiście wyprowadziłem się w wieku 18 lat,a teraz ponoszę tego konsekwencje,opłacenie stancji i reszty opłat wynosi mnie i żonę jedną wypłatę,z drugiej zostaje nam około 500-600zł na życie(spłata rat,kredyt itp.). Żebym tylko mógł wróciłbym do rodziców,lecz mieszkają w m3 razem z moim bratem,więc z żoną i naszymi "tobołami" choćbyśmy chcieli to się nie wciśniemy-jeśli tylko możecie nie opuszczajcie rodzinnego gniazdka,swoboda swobodą,ale życie jest cięższe niż się zdaje przy zarobkach średnio 1200zł/os.
A ja z kolei wyprowadziłem się z domu, kiedy miałem 19 lat, i jestem z tego dumny. Oczywiście rodzice mi pomagali, ale od tego czasu sam też się utrzymywałem... Na pewne rzeczy niestety stać czasami tylko kogoś, kto chce sam siebie widzieć w kategorii "mężczyzna" :)
prawda
Z Twojego postu ma wynikać że ten kto jeszcze nie wyprowadził się z domu nie jest godny nazywać się mężczyzną?
W życiu są bardzo różne sytuacje więc nie można wrzucać wszystkich do jednego worka i zakładać wszystkiego z góry.